Uczniowie uzdolnieni

Nasi uczniowie objęci programem Wars i Sawa

Portfolio

Aleksandra Kurczak – Klasa 2A

Moja przygoda z terrarystyką

Nazywam się Aleksandra Kurczak i moja pasją jest od paru lat terrarystyka- dziedzina wiedzy dotycząca planowania, budowania, urządzania i prowadzenia terrarium oraz hodowli trzymanych w nim zwierząt i roślin. Sama obecnie posiadam pająki, krocionoga, isopody, gekony orzęsione, modliszki oraz ślimaki afrykańskie. Dostaje masę pytań takich jak: „Trzymasz to w domu?”, „Nie boisz się, że coś cię ugryzie?”, czy „Po co Ci to?”. Odpowiadając na te wszystkie pytania, mogę stwierdzić, że terrarystyka może stać się prawdziwa pasją i dzięki temu możemy nabrać innego spojrzenia na otaczająca nas naturę. Wszystkie zwierzęta egzotyczne są bardzo ciekawe w obserwacji – mają różne odmienne zachowania, odmiany barwne czy mechanizmem obronnym, lecz żeby zacząć tą przygodę, trzeba mieć podstawową wiedzę. Warto opowiedzieć od czego zaczęłam: co prawda niezbyt ciekawie, ponieważ moja przygoda rozpoczęła się ratując gekona orzęsionego ze złych warunków, co kosztowało mnie dużo nerwów i pracy ze zwierzęciem, lecz opłaciło się ☺ Teraz do mojej „małej” hodowli dołącza już trzeci gekon i kto wie… czy będzie więcej (nie wspominając o skakunach i innych fajnych stworzonkach)

Oliwia Skrzypkowska – Klasa 1D

Z pasją do zwierząt

Nazywam się Oliwia Skrzypkowska. Moją największą pasją są zwierzęta. Uwielbiam się nimi zajmować, zgłębiać na ich temat wiedzę, obserwować je i po prostu spędzać z nimi czas. Opiekuję się w domu czwórką zwierząt: psem, kotem, królikiem i żółwiem.

Bardzo lubię wychodzić na spacery z moim psem, spędzam z nim w zasadzie każdą wolną chwilę. Często się z nim bawię i sama staram się go szkolić. W tym celu przeczytałam już kilka książek o zachowaniu i naturze psów.Dużo czasu spędzam też na obserwacji tych zwierząt, dzięki czemu lepiej je poznaję.

 Kiedy któremuś z moich zwierzaków coś się dzieje, nie panikuję tylko staram się szukać różnych informacji w internecie lub w książkach i znaleźć możliwe rozwiązanie problemu. Już kilka razy udało mi się wyleczyć mojego królika, bez pomocy weterynarza. Oczywiście jeśli nie potrafię pomóc moim zwierzakom lub po prostu nie jestem pewna co do mojego sposobu leczenia, to zabieram je do kliniki weterynaryjnej.

W wolnym czasie oprócz zabawy i opieki nad moimi pupilami, lubię też poczytać książki. Zgłębiam wiedzę na temat najróżniejszych zwierząt, budowy ich ciała, zachowań oraz środowiska, w którym żyją. Dowiaduję się mnóstwa ciekawostek i odkrywam coraz to bardziej niesamowite gatunki zwierząt, o których istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia.

Już od  najmłodszych lat pasjonowałam się zwierzętami i mówiłam, że jak dorosnę będę chciała pracować razem z nimi. Do tej pory nic się nie zmieniło. W przyszłości chciałabym zostać weterynarzem, żeby móc pomagać zwierzętom. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wszystko ma swoje plusy i minusy, i że praca jako lekarz od zwierząt to nie jest tylko przyjmowanie na świat młodych kotków, czy piesków. Bycie weterynarzem ma też swoją ciemną stronę, do kliniki przychodzą przede wszystkim chore zwierzęta.Na pewno serce się łamie kiedy trzeba patrzeć jak zwierzę cierpi, ale mimo wszystko najważniejsza dla mnie jest chęć pomocy i to, że kiedy już uda się wyleczyć takie zwierzę to na twarzy pojawia się ogromny uśmiech i ma się wtedy poczucie, że udało się uratować jakieś inne życie, że udało się uwolnić od cierpienia jakąś żywą istotę. Dlatego właśnie chciałabym pomagać zwierzętom, żeby móc cieszyć się ich szczęściem.

Gabriela WiśniewskaKlasa 1A

Cześć, mam na imię Gabrysia i jestem tym typem osoby, którą często określa się mianem „człowieka orkiestry”. Interesuję się praktycznie wszystkim, co wpadnie mi w oko, zaczynając od literatury, poprzez kultury azjatyckie, historię, psychologię, każdy możliwy rodzaj muzyki, rysownictwo i edycję zdjęć. W połączeniu z beznadziejną organizacją czasu tak duża ilość zainteresowań wprowadza ogromny chaos do mojego życia, sprawiając, że podczas lżejszych dni nie umiem zdecydować się, czym zająć się w danym momencie.

Pasją, na której od jakiegoś czasu skupiam się jednak najbardziej jest pisanie powieści, opowiadań i artykułów. Nie jestem właściwie w stanie stwierdzić, kiedy konkretnie zaczęłam to robić. Fabułę i zarys bohaterów wymyślam, odkąd pamiętam. Zawsze był to mój sposób na zabicie nudy i zabawę. Zdaje mi się, że starałam się robić to, nawet nie znając do końca wszystkich liter. Nigdy nie były to jednak prace jakkolwiek wybitne, poważniej zaczęłam myśleć o tym dopiero dwa lata temu. Był to czas, w którym nie bardzo miałam ochotę rozmawiać w szkole z rówieśnikami, a cały swój wolny czas poświęcałam książkom. Któregoś dnia przyszedł mi do głowy pomysł na fabułę i bez większego przemyślenia zaczęłam pisać. I tak się zaczęło. Mimo iż pierwsze rozdziały nie były idealne, z czasem szło mi coraz lepiej. I tak powstawały kolejne powieści  i opowiadania.

Tym co najbardziej cenię sobie w pisaniu, jest to, że mogę nadać historii taki nastrój i bieg,  jaki chcę i w zależności od mojego upodobania wszystko zmieniać. Satysfakcja, jaką daje mi stworzenie interesującej fabuły, w której wydarzenia łączą się w jedną całość i mają zaskakujące zakończenie jest nie do zastąpienia. Cudowne jest też, jak mogę wykorzystywać moje inne zainteresowania, by wzbogacić fabułę i ukształtować bohaterów, jak również znajdować zupełnie nowe fascynacje. Gdy mam gorsze dni, jest to coś, co pomaga mi znów znaleźć w sobie mój niepowstrzymany optymizm. A chyba właśnie o to chodzi, by to, co robimy, sprawiało nam radość, czyż nie?

                                                                                     

Maciej Młynarczyk – Klasa 1A

Ja i Media

Mam na imię Maciej Młynarczyk i chodzę do klasy 1A. Od najmłodszych lat interesuję się mediami, a w szczególności telewizją. Od ponad dwóch lat staram się tworzyć własną stację telewizyjną, którą udostępniam swoim najbliższym znajomym. Wspólnie z nimi, w czasie wakacji nagrywamy różnego rodzaju produkcje. W szczególności jednak interesuję się programami informacyjnymi. Taki kanał również tworzę i staram się go rozwijać, jednak dotychczas moją pasję realizowałem wyłącznie w wakacje.

W szkole podstawowej montowałem uroczystości klasowe i filmiki promocyjne.

Martyna Ortin – Klasa 2L

W DRODZE NA PARNAS

Nazywam się Martyna. Moją pasją jest coś, co może wydawać się nietypowe lub przestarzałe w naszym wieku: piszę wiersze, książki i opowiadania.

Jest to pasja, która towarzyszy mi, od kiedy nauczyłam się pisać. Gdy byłam mała, dużo czytałam, co pomogło mi później w rozwijaniu mojego zainteresowania i poszerzyło mój zasób słów. Kiedyś pisałam dosłownie o wszystkim, często zabierałam ze sobą mały notesik, w którym zapisywałam swoje utwory. Brałam też udział w dużej ilości konkursów recytatorskich, co na pewno pomogło mi w zrozumieniu konstrukcji wiersza  oraz  w łatwiejszym dobieraniu rymów.

Z początku pisałam o mitologii, uwielbiałam czytać o kulturze  greckiej, rzymskiej, nordyckiej, egipskiej, od jakiegoś czasu natomiast inspiruje mnie Szekspir, Mickiewicz i Słowacki.

Piszę nie tylko dlatego, że to lubię, jest to też moja forma odstresowania, dlatego moje wiersze najczęściej (ale nie tylko!) są w tematyce poważnej, dotyczącej sensu życia, bądź problemów, z którymi my, ludzie, zmagamy się na co dzień.

Chciałabym podzielić się z Wami moimi utworami, oraz pokazać, że pisanie wierszy w naszym wieku nie jest czymś nudnym, i być może zainspirować kogoś z Was.

JESTEM ROMANTYCZKĄ

Jestem romantyczką. Uwielbiam spędzać czas na łąkach, trawach, w lasach; niezwykłą przyjemność sprawia mi także patrzenie w gwiazdy. Lubię rozłożyć koc i czytać książki przy śpiewie ptaków. Może dlatego inspirację czerpię z dzieł Szekspira, Mickiewicza, Słowackiego.

Poznałam ich twórczość na lekcjach języka polskiego. Z początku zdziwiło mnie, z jaką szybkością przeczytałam ,,Romeo i Julię” i z jaką ciekawością zagłębiłam się w ,,Dziady”. Spodobał mi się styl pisania romantycznych twórców, zaczęłam więc sama go używać. Języka do pisania moich wierszy używam współczesnego (może czasem zdarzy się dodać jakieś przestarzałe zwroty), lecz temat zawsze dotyczy cierpienia i miłości (czasem cierpienia z miłości). Lubię styl pisania romantyków, ponieważ sama go stosuję. Wykorzystuje dużo apostrof, metafor, ukrytych znaczeń, moje teksty są czasem trochę drastyczne, mroczne i mają w sobie elementy fantastyczne. Jeśli nie udaje mi się samej oddać klimatu czasów Mickiewicza i Słowackiego, wplatam cytaty z dzieł tamtejszych autorów. Z ich pomocą zazwyczaj odnoszę zamierzony skutek.

Moją najbliższą pisarską przyszłość widzę z utworami Szekspira i Mickiewicza. Sprawia mi ogromną przyjemność czerpanie inspiracji od tak wybitnych poetów i przekazywanie ich genialnego stylu dalej, w nieco zmienionej współczesnej formie, dodając trochę od siebie.

Jan Waks – Klasa 3D

Z HISTORIĄ ZA PAN BRAT

Nazywam się Jan Waks i jestem uczniem klasy 3B. Należę do programu Wars i Sawa, a przedmiotem, w którym jestem najbardziej uzdolniony jest historia. Jestem również stypendystą i otrzymałem w pierwszej klasie stypendium Prezesa Rady Ministrów za bardzo dobre wyniki w nauce. Interesuję się historią od czasów szkoły podstawowej. Zainteresowanie tym przedmiotem rozbudził we mnie mój nauczyciel ze szkoły podstawowej i gimnazjum, który wierzył w mój potencjał dotyczący historii oraz pomagał mi rozwijać moje zdolności. Najbardziej interesuje mnie XX w., starożytność i XVI oraz XVII w. Czytam różne artykuły, oglądam filmy i filmiki związane z historią. Zwłaszcza cenię sobie różne kanały o tematyce historycznej na YouTube takie jak ,,Światowa Historia”, ,,Irytujący Historyk”, ,,Historia bez cenzury “, czy ,,Historia w 5 minut”, szczególnie imponuje mi Wojtek Drewniak z kanału Historia bez cenzury, gdyż umie przekazywać treści w sposób przystępny i prosty dla młodego odbiorcy, a do tego umie utrzymać uwagę. 

Program Wars i Sawa umożliwia mi realizowanie mojej pasji. Moim opiekunem w ramach programu jest pani wicedyrektor Marzena Sadowska, która pomaga mi wyszukiwać informacje dotyczące tematów historycznych i około historycznych. Wars i Sawa daje mi możliwość uzupełniania i poszerzenia mojej i tak dużej wiedzy o nowe fakty lub ciekawostki, o których mogłem nie mieć pojęcia lub wiedziałem niewiele. Cieszę się, że mogę należeć do tego programu i jestem wdzięczny wszystkim, którzy pomagali lub pomagają mi rozwijać moje zainteresowanie i pasję historią. Należy pamiętać, że historii uczymy się nie po to ,,bo tak” , ale po to by wyciągać wnioski z przeszłych błędów i nie powtarzać ich w przyszłości. 

Karolina Dębkowska- Klasa 2B

Cześć, mam na imię Karolina. Od kiedy byłam małym dzieckiem bardzo lubiłam uczyć się języków obcych, a nauka przynajmniej ich podstaw przychodziła mi z łatwością. W drugiej klasie szkoły podstawowej zaczęłam samodzielną naukę języka angielskiego, aby być w stanie konsumować media które mnie interesowały. Na początku było mi ciężko zrozumieć język na tyle aby swobodnie się nim komunikować, więc zaczęłam komunikować się z ludźmi po angielsku przez internet i od tamtej pory moje zdolności językowe znacznie się poprawiły. Mam nadzieję, że w przyszłości mój zasób słów w tym języku będzie jeszcze większy. (Hi, my name is Karolina. Since I was a child I always liked learning foreign languages and it was really easy for me to learn their basics at the very least. In the second grade of primary school I started to learn English on my own to be able to consume media that I was interested in. At first it was somewhat challenging to learn the language enough to freely use it so I started to communicate with people online and my English has been improving significantly ever since. I hope that in the future I will be able to communicate in English even better.)

MOJE MARZENIA

One of my biggest dreams has always been to be able to communicate or understand things in different languages, that’s why I try learning as many languages as I can, especially English, because I hope to be able to speak to more people and understand people around the globe.


Is my dream related to any future job possibilities? I am sure it is.
I think that knowing English opens up many opportunities for future jobs, abroad or otherwise, I could for example become a translator or an international consultant which would let me experience different cultures even more.


Jednym z moich największych marzeń zawsze była umiejętność rozumienia innych języków, dlatego też staram się uczyć tak wielu języków jak mogę, zwłaszcza języka angielskiego, ponieważ mam nadzieję, że będę w stanie porozumiewać się w większą grupą ludzi oraz pomoże mi to w zrozumieniu innych  osób na całym świecie.

Czy moje marzenie jest powiązane z jakimikolwiek opcjami pracy w przyszłości? Jestem tego pewna. Uważam, że znajomość języka angielskiego daje mi więcej możliwości kiedy będę szukać pracy w kraju lub za granicą, mogłabym na przykład zostać tłumaczem lub konsultantem międzynarodowym co dałoby mi okazję doświadczyć innych kultur jeszcze bardziej.

Patrycja Cecko – Klasa 1A

Cześć, mam na imię Patrycja. Moją pasją jest wszystko co związane z Japonią. Japonia – fascynacja, która z krótkich, odprężających chwil z komiksem czy rysunkiem w ręku, przerodziła się w mój rozwój na co najmniej kilku obszarach. Japońskie mangi to kolejna z form wizualnych, jakie zainteresowały mnie w czasie wolnym od nauki. Moje zainteresowanie Japonią nie było takie oczywiste od samego początku, gdy zetknęłam się z japońską sztuką rysunku. Zainteresowały mnie rysunki, grafiki, w końcu całe mangi pełne komiksów. Nie była to łatwa droga, gdyż różnice kulturowe między japońskim podejściem do życia, a kulturą polską, europejską, w której dorastam, sprawiły, że nie wszystkie serie komiksów przypadły mi do gustu i po kilku przeczytanych tomach podejmowałam decyzję o rezygnacji i przejściu do innej serii. To jednak sprawiło, że w miarę upływu czasu dowiadywałam się więcej o mieszkańcach Japonii, o tym z czego wynikały zachowania bohaterów moich serii lub jakie przepisy, prawa czy też oczekiwania wobec nich, aktualne i realizowane w Japonii obecnie, miały wpływ na ich postawy. Zainteresowanie Japonią nie należy do częstych, ale obecnie dzięki internetowi możemy z łatwością znaleźć się w gronie osób, które mają podobne zainteresowania. Moje „bratnie dusze” znalazłam w Stanach Zjednoczonych. Dzięki przyjaźniom, jakie udało mi się stworzyć podczas rozmów o Japonii zrodził się plan, wspólne marzenie, by do Japonii wspólnie pojechać, gdy będziemy pełnoletni. Zaczęliśmy drobnymi kwotami odkładać małe sumy. Japońskie mangi najbardziej oddaje język japoński, samo dotarcie do aktualnych wersji przypomina nieco czasy, o jakich opowiadała mi mama, gdy do Polski z dużym opóźnieniem docierały filmy czy muzyka spoza granic. Z moim zainteresowaniem jest podobnie, tłumaczenia na polski pojawiają się z nierzadko kilkumiesięcznym lub nawet rocznym opóźnieniem w stosunku do japońskich oryginałów lub USA, dlatego w miarę upływu czasu potrzeba poznania języka japońskiego, by ułatwić sobie dostęp do nowych wydań, okazała się niezbędna. Od września 2020 r. dzięki wsparciu mamy, uczę się języka japońskiego w trybie zdalnym, co wymusiła na nas pandemia. Wielkim plusem zajęć, w których uczestniczę jest to, że również tu lektorzy języka tłumaczą nam niektóre kwestie dwujęzycznie, korzystając z języka angielskiego, ale co najważniejsze – uczą nas Japończycy. Nie jest to łatwy proces z uwagi na zupełnie inne od europejskiego pismo, konieczność „czytania od tyłu”, co wymaga przestawienia się, ale nie zniechęca mnie to. Swoją wiedzę o Japonii pogłębiam cały czas. Od nauki hiragany, katakany i kanji czyli znaków kaligrafii japońskiej po tradycje kulinarne, pośród których ciekawostką jest etykieta spożywania posiłków przez nazwy potraw i ich różnorodność, o której niewiele w Europie wiemy, kojarząc Japonię jedynie z sushi. Prezentując kraj z pewnością o kilku takich potrawach chciałabym klasie opowiedzieć. Czytam też książki jak: – „Bezsenność w Tokio” Marcina Bruczkowskiego, który wyjechał do Tokio na rok, a spędził tam 10 lat, a teraz przekazuje swoje doświadczenia; – „Dziewczynę z konbini” odmienną w stylu oraz tematyce, jednak napisaną przez japońską autorkę;- „Japonię” Pauliny i Macieja Malty pełną ilustracji, ale też historii z życia w Japonii zbliżoną do książki Bruczkowskiego;-„Banzai” Zofii Micyk o historiach stojących za typowymi dla japońskiej kultury elementami. Na moim celowniku są też opowiadania Akutagawy i Nakajimy oraz baśnie japońskie. Poza literaturą, którą będę poszerzać, poznaję Japonię także za sprawą przewodników Pascala i Lonely Planet – tu skupiam się na tych najlepszych o Tokio i o Japonii w całości w najnowszych wersjach, gdyż przewodniki po 2 latach tracą na aktualności. Przeglądając przewodniki czasami sięgam do YouTube’a, gdzie w ostatnich miesiącach jak grzyby po deszczu pojawiły się filmy podróżujących do różnych miast i udaję się na wirtualny spacer np. ulicami Tokio, gdzie mogę zobaczyć jak wygląda dane miejsce nie tylko na fotografii, ale poczuć jakbym tam się znalazła. Cała fascynacja japońską kulturą w moim przypadku zaczęła się od rysunku, dlatego poza poznawaniem malarstwa japońskiego w ujęciu historii sztuki, zaczęłam też próbować sił sama opierając się o pozycje Marka Crilleya i Christophera Harta, który w swoich przewodnikach przekazuje techniki i tajniki tej sztuki. Tu też dochodzi angielskie słownictwo, jako że przewodniki te są właśnie w języku angielski. Patrycja jest objęta szkolnym programem dla uczniów zdolnych Wars i Sawa.

Odkrywając Japonię

Cała moja przygoda z kulturą japońską rozpoczęła się w dosyć nietypowy sposób. Było to dokładnie trzy lata temu podczas wakacji między szóstą, a siódmą klasą szkoły podstawowej. Codziennie wychodziłam na dwór z grupką najbliższych znajomych, bawiąc się i uprawiając wszelakie sporty, jak granie w koszykówkę, piłkę nożną, siatkówkę, w tenisa stołowego lub wyścigi na krótkie dystanse. Zawsze po takich aktywnościach, gdy wracałam do domu, odczuwałam duże zmęczenie. Jednak mimo to brakowało mi czegoś, odczuwałam pustkę wieczorami, którą chciałam zapełnić i odświeżyć przy tym umysł. Koleżanka, chcąc pomóc mi znaleźć takie zajęcie, doradziła japońskie kreskówki. Początkowo uznałam to za dosyć dziecinne, orientowałam się mniej więcej, które serie były popularne lub jakie postacie wznosiły się na wyżyny popularności, ale nigdy specjalnie nie przywiązywałam do tego wagi.
Któregoś dnia zdecydowałam się wybrać tytuł, który najbardziej przyciągnął moją uwagę i zaczęłam oglądać. Fabuła nie była specjalna, produkcja miała ładną kreskę i animację, jednak to co najbardziej mnie zafascynowało to był sam język japoński. Podobało mi się brzmienie słów, sylab i poszczególnych zdań, które według mnie działało relaksująco.  Muzyka również odgrywała dużą rolę w mojej początkowej fazie, większość openingów czy endingów wpadała w ucho swoją rytmicznością i pewnym momencie zorientowałam się, że ciężko było oderwać się od słuchania nawet podczas wykonywania codziennych czynności. Z biegiem czasu zaczęłam również zaglądać do japońskich komiksów, które w większości były pierwowzorami ich animowanych adaptacji. Dzięki temu, że praktycznie miejsce akcji każdej mangi i serii anime zlokalizowane było w Japonii, z każdym dniem dowiadywałam się czegoś nowego o tym kraju. Tradycje, przykładowe wystroje wnętrz, rodzaje potraw, a nawet mundurki szkolne na różnych poziomach szkolnictwa zapadały mi w pamięć. W końcu jednak zaczęło być to dosyć monotonne, drobne smaczki, które wyłapywałam podczas czytania lub oglądania zaczęły się powtarzać i ciężko było znaleźć coś nowego. Po roku, postanowiłam, że nie będę się ograniczać i zacznę odkrywać kulturę Japonii na więcej sposobów. Stopniowo zaczęłam oglądać programy turystyczne i kulinarne, w końcu zaczęłam sięgać również po książki i literaturę japońską. Moja mama zauważyła mój zapał i spore zainteresowanie tym krajem, więc zaczęła mi pomagać, wzbogacając moje zbiory książkowe o nowe tytuły i pokazując mi ciekawe filmy z różnych kategorii – wszystko o Japonii.
W międzyczasie, podczas przeglądania forów i innych zakątków Internetu, poznałam kółko niesamowitych ludzi z zagranicy, którzy podzielali moje hobby i zaczęliśmy razem dzielić się naszymi opiniami, refleksjami i przemyśleniami o poszczególnych rzeczach związanych z krajem kwitnącej wiśni, świetnie się przy tym bawiąc.
Moja pasja wkroczyła w fazę, w której poczułam chęć i determinację, by podjąć się nauki języka japońskiego. Po rozmowie z mamą podczas wakacji przed pierwszym rokiem szkolnym w liceum, zdecydowałyśmy wspólnie o zapisaniu mnie do specjalnej szkoły języka japońskiego pod okiem profesjonalnych nauczycieli z tego kraju, aby mieć możliwość skutecznej nauki pod opieką prawdziwych Japończyków. Języka uczę się do dzisiaj, nadal czerpię radość z czytania książek i komiksów oraz ze słuchania wesołych piosenek, które w dzisiejszej dobie pandemii znacznie poprawiają mi humor. Z moimi przyjaciółmi z Ameryki mam niesamowity kontakt aż do dziś i mamy już wspólne plany na przyszłość, aby razem odwiedzić Japonię.
Moja pasja zmieniła sporo rzeczy w moich życiu, a na pewno nauczyła mnie wielu różnych nowych pojęć i zmieniła perspektywę na świat. Nie wiem, kim bym dzisiaj była lub co by mnie interesowało, gdybym nie zajrzała do tego świata.

Jeśli miałabym określić, kto w obliczu mojej pasji stanowi dla mnie autorytet to na pewno w pierwszej kolejności wskazałabym na mamę, która realizowanie mojej pasji umożliwia i towarzyszy na każdym etapie, wspierając tym mój rozwój i otwierając nowe możliwości. Mama sama jest pasjonatką języków obcych, zna ich pięć, ceni podróże i zawsze od małego zachęcała mnie do poznawania nowych kultur, poszerzania wiadomości o świecie, kontynentach i bogactwie, jakie daje natura w niektórych z obszarów. Jest dla mnie autorytetem, bo potrafi w każdym temacie, jaki mnie zaciekawi, znaleźć coś, co wzbudzi dalsze zainteresowanie i podejmuje wyzwania w dziedzinach, które nie są jej bliskie, nie poddaje się w poszukiwaniu np. rozwiązań, nawet jeśli coś stanowi zupełnie odległą dla niej dziedzinę. Dzięki mamie mogę łączyć stosowanie języków obcych i poznawać też nowych ludzi z innych krajów. Od mamy też czerpię inspirację, jak w przyszłości postępować, gdy przyjdzie czas posiadania własnych dzieci. Już dziś wiem, że pomysł z tzw. „rosnącą biblioteczką”, czyli zbiorem klasyki literatury i po prostu dobrych, wartościowych książek, jakie mama zbierała dla mnie od momentu, gdy dowiedziała się o moim istnieniu, zastosuję też u siebie. To dzięki temu, że mama stawia duży nacisk na poznawanie świata poprzez książki, w mojej „japońskiej” pasji w błyskawicznym tempie urosły zbiory książek o Japonii, mang i literatury, nawet oryginalnej japońskiej, a kiedy coś nowego przyjdzie mi do głowy, za chwilę mogę już to realizować, co jest bardzo wspierające i budujące.

Pasja a lockdown

Nauka zdalna odizolowała nas wszystkich od życia szkolnego, różnych aktywności, utrudniła kontakty i poznawanie nowych ludzi. Okazało się jednak, że przy tych wszystkich minusach, nauka zdalna przyniosła mi też wiele korzyści i okazji na rozwinięcie mojej pasji. To, co najważniejsze – był to okres, w którym mogłam pozwolić sobie na naukę języka japońskiego. W przeważającym stopniu nauka zdalna dała mi większe pole do manewru do poszerzania mojej wiedzy dzięki oszczędności czasu, którego nie musiałam tracić chociażby na dojazdy do szkoły. Te dodatkowe godziny w ciągu dnia dawały mi możliwość czytania klasyków literatury japońskiej lub oglądania programów prezentujących tereny i obyczaje kraju kwitnącej wiśni. W przypadku nauki stacjonarnej nie miałabym takiej możliwości, ponieważ przed lekcjami byłam zbyt zajęta przygotowywaniem się do szkoły, a z kolei po powrocie do domu byłam bardzo zmęczona i cały mój wolny czas musiałam przeznaczać na systematyczną naukę. Do tego należy doliczyć czas na dojazdy do szkoły i do domu ze szkoły, które wypadły z grafiku każdego dnia.

W okresie lockdownu czasami frustrował mnie brak możliwości spróbowania japońskich potraw z prawdziwych japońskich restauracji. Już samo wybieranie towarów w azjatyckim sklepie, możliwość porównania składników, poznania opakowań czy chociażby specyficznych owoców byłoby wyjątkowym doświadczeniem. Zamówienie ich przez Internet nie jest tym samym. W przypadku jedzenia pozostały mi wobec tego tylko próby samodzielnego wykonania tych potraw w domu.

Mimo wszystko nauka zdalna w dużym stopniu wręcz ułatwiła mi poświęcenie większej ilości czasu na moje zainteresowania i zmotywowała mnie do dalszego czerpania wiedzy z przeróżnych źródeł w celu lepszego poznania kultury Japonii.

Patrycja Cecko, Wars i Sawa

Karolina Jędraszyk – Klasa 2B

Z aparatem przez świat.

Mam na imię Karolina, fotografią interesuje się już parę lat. Swoją pasję rozwinęłam dzięki Dziadkowi, który również robił zdjęcia, niestety, nigdy się z nim nie widziałam ,ponieważ zamieszkał w Stanach wiele lat temu, jedynie pisanie maili przez ostatnie kilka lat pozwalało na drobną rodzinną wymianę zdań. Kiedy dowiedział się o moim zainteresowaniu fotografią, wysłał mi mój pierwszy życiu aparat, był to analog, Minolta z 1985 roku, którym sam kiedyś robił zdjęcia. Myślę często, że gdyby nie on, nie ruszyłabym dalej. Z początku byłam przerażona, ponieważ to aparat na kliszę i nie ma tam miejsca na błędy, ale chciałam się uczyć. Niestety, Dziadek odszedł dwa lata temu i pomimo tego, że nigdy się nie zobaczyliśmy, to jednak moment brania aparatu do ręki dawał możliwość poczucia jego małej części w tym sprzęcie, dlatego każde zdjęcie robię z myślą o nim i dla niego. Teraz udało mi się zdobyć cyfrówkę, ale to już nie to samo i z ogromnym sentymentem biorę do ręki mój pierwszy aparat. Wciąż się uczę, nie uważam się za mistrza, jednak każde moje osiągnięcia w tej dziedzinie czy nawet najdrobniejsze pochwały dają mi dużo pewności siebie. Tak naprawdę wszystkiego uczę się praktycznie sama, szukam informacji i ciekawostek, często też zasięgam porady jednego zaufanego fotografa, a zarazem przyjaciela, który tłumaczy mi błędy i wyjaśnia, jak powinnam zrobić korektę. Gdy moja mama zapytała mnie dwa lata temu, co dokładnie chcę fotografować, nie byłam w stanie odpowiedzieć, ale teraz już wiem, moim marzeniem jest fotografować ludzi! Ten rodzaj fotografii jest szczególnie trudny, ale czuję się w niej dobrze, to jest to, czym chcę się zajmować. Najbardziej interesuje mnie fotografia portretowa i modowa, w której mogę ustawić kogoś na różne sposoby i pokazać jego prawdziwą osobowość. W przyszłości chciałabym zająć się tym na poważnie i mam zamiar wybrać się na studia fotograficzne, choć nie jest to jeszcze pewne i być może będzie to bardziej moja odskocznia od codziennych spraw niż praca, ale jedno jest pewne :nie zamierzam z niczego rezygnować. Na co dzień jednak zajmuję się nie tylko fotografią, od dwóch lat uczę się malowania akwarelami oraz rysunku dla własnej przyjemności, sprawia mi to ogromną radość i pozwala odpocząć, bo mogę przelewać uczucia na papier. Często inspiruję się różnymi twórcami, czasami naśladuję ich prace i obserwuję ich techniki. Chęć malowania akwarelą wyszła trochę z mojej pychy, gdy zobaczyłam według mnie prostą do zrobienia pracę i uznałam, że to nietrudne i sama też tak mogę, co oczywiście okazało się nieprawdą, jednak pognałam do sklepu plastycznego po pierwsze farby, papier i pędzle. Nie powinno to nikogo zdziwić, gdy po pierwszej próbie poczułam wielkie rozczarowanie i powiedziałam jedynie: „Ale jak to, czyli to nie jest takie proste?”. No cóż, uczę się na własnych błędach i ostrożniej już podchodzę do takich rzeczy, wszystko to jednak mnie nie zniechęciło i staram się dopracowywać moje umiejętności, sięgając po książki czy rady innych artystów. Cieszę się, że mogłam się z Wami podzielić moją historią.

Tymoteusz Matuszko – Klasa 1E

Cześć, mam na imię Tymoteusz, chodzę do klasy 1E o profilu biologiczno– chemicznym w naszej szkole. Moje zainteresowania to: Botanika, Zoologia, Chemia jądrowa ( chodzi o sytuacje w Czarnobylu ), Języki Obce, Historia, Geografia. W domu posiadam małą hodowle roślin posadzonych z nasionka i to są palmy oraz bananowca . W skład hodowli wchodzi  Daktylowiec Kanaryjski Phoenix canariensis, Waszyngtonia RobustaWszyngtonia Nitkowana Washingtoniafilifera, Olejowiec gwinejski Elaeisguineensis,  Palma Brahea Zielona (BraheaEdualis),Banan Abisyński (Esente Ventricosum). Lubię też fotografować naturę co widać na moich social mediach na Instagramie oraz Facebooku.Moimi miejscami do fotografowania natury w Warszawie jest Ogród Botaniczny PAN w Powsinie , Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego przy Łazienkach królewskich oraz Ogród Zoologiczny w Warszawie. Lubię chodzić do Ogrodów Zoologicznych . Moimi ulubionymi zwierzętami jest Pongo , Pan Troglodytes oraz GorillaGorilla ( Łacińskie nazwy zwierząt).

Instagram: https://www.instagram.com/tymek.matuszko

Z przyrodą za pan brat

Moja pasja związana jest z naukami przyrodniczymi, ponieważ lubię poznawać świat  zwierząt i roślin. Zacząłem interesować  się  przyrodą  już jak byłem mały. Od zawsze lubiłem oglądać zwierzęta w Ogrodzie Zoologicznym, chodzić na działkę i zajmować się roślinami . Lubię czytać przewodniki i rozpoznawać rośliny i zwierzęta w gąszczu trawy czy w lesie.

Uważam ,że nie mam konkretnego autorytetu. Inspirację czerpię z książek takich autorów jak: Davida Attenborough, Jane Goodall (brytyjska prymatolog) oraz Andrzeja G.Kruszewicza, dyrektora Warszawskiego ZOO. Wzoruję się również na takich osobach jak Martyna Wojciechowska , Jane Goodall oraz Diane Fossey, amerykańska zoolog-prymatolog. Jeżeli chodzi o tytuły książek, które ukierunkowały moje zainteresowania przyrodnicze to na pewno „ Hipokryzja” Andrzeja G. Kruszewicza, „Przez dziurkę od klucza” Jane Goodall oraz „Przygody młodego przyrodnika” Davida Attenborugh.

Swoją  pasję przyrodniczą rozwijam poprzez czytanie książek o tematyce przyrodniczej, rysuję też zwierzęta i rośliny. Prowadzę  hodowlę roślin egzotycznych i wiedzę na ten temat czerpię z różnych grup Facebookowych lub z Youtube’a, od ludzi którzy mają kilkuletnie doświadczenie z hodowaniem roślin egzotycznych w Polsce. Hoduję rośliny egzotyczne z nasion kupionych przez sprawdzone sklepy internetowe-  stosuję tak zwaną  hodowlę amatorską. W domu mam również psa i patyczaki. Moim marzeniem jest posiadanie gekona. Jestem miłośnikiem ogrodów zoologicznych i botanicznych. Od czasu do czasu fotografuje przyrodę, zazwyczaj rośliny i krajobrazy.

Swoją przyszłość wiąże z moja pasją. Mam w planach pójść do Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie na kierunek weterynaria, ewentualnie hodowla i ochrona zwierząt towarzyszących i dzikich lub ogrodnictwo. Chcę w przyszłości robić to co lubię.

Klaudia Waśkiewicz – Klasa 3J

Ja i moja pasja

Od zawsze uwielbiałam być w ciągłym ruchu i od małego ciągnęło mnie do sportu. Od dziecka szukałam tej jednej dyscypliny, z którą chciałabym się związać na dłuższą metę i byłaby moim odcięciem od codziennych obowiązków.

Wioślarstwo to sport, dzięki któremu czuję, że żyje. Mimo że jest dyscypliną bardzo obciążającą zarówno fizycznie jak i psychicznie, motywuje mnie do doskonalenia się i wzmacniania najbardziej (uwaga funfact: wioślarstwo jest sportem który jako jeden z niewielu, o ile nie jedyny, angażuje wszystkie grupy mięśniowe).

Trenuję wyczynowo w klubie WRC Warsaw Rowing Club już prawie 3 lata, a wszystko zaczęło się od obozu letniego, na który pojechałam za namową koleżanki z klasy, która w tamtym czasie również trenowała. Pod jego koniec dołączyłam do ekipy przygotowującej się do Mistrzostw Polski w Poznaniu i tam właśnie, po zaledwie 6 zejściach na wodę, zaliczyłam swoje pierwsze zawody wioślarskie, startując na czwórce podwójnej ze sternikiem (konkurencja 4x+) w kategorii młodzika. Nie spodziewając się takiego wysiłku na treningach, myślałam, że umrę ze zmęczenia, w sumie nadal tak myślę, ale częściej :DD

Wyjeżdżam wraz ze swoja osadą na coroczne zawody krajowe (drużyną, z którą wiosłuję na jednej ŁODZI – tak, to nie są kajaki), na których rywalizujemy z innymi klubami na dystansie 2km i na tym etapie są naszym głównym celem i atrakcją, a w międzyczasie biorę udział m.in. w Warszawskich Olimpiadach Młodzieży oraz Wojewódzkich zawodach na ergometrach (nie ufajcie niewinnemu wyglądowi tych maszyn tortur). Nie lubię się ograniczać, w tym wypadku tylko do klasycznej odmiany wioślarstwa, więc w tym roku reprezentowałam również Polskę na European Rowing Coastal Challenge, czyli wioślarstwie na morzu, we Włoszech w Marina de Castagneto, stworzonym i spopularyzowanym zaledwie 2 lata temu.

PS. pamiętajcie, wioślarstwo to nie kajakarstwo <333

Wioślarstwo to nie kajakarstwo

Moim największym osiągnięciem na chwilę obecną jest 4. miejsce na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w najbardziej wyczekiwanej i emocjonującej na wszelakich zawodach wioślarskich konkurencji ósemek (8+).

Osobą, która sprawia, że mam ochotę dążyć do większych sukcesów i tym samym jest moją inspiracją (nie licząc trenera oczywiście, bo wiadomo, że on jest najlepszym wzorem i motywacją) jest szlakowa czwórki podwójnej kobiet Katarzyna Zillmann, która wraz ze swoją osadą zdobyła w tym roku srebrny medal na igrzyskach olimpijskich w Tokio (prawie zemdlałam, gdy zobaczyłam ją na własne oczy i miałam okazję uścisnąć jej dłoń, przytulić i porozmawiać).

W tym roku przechodzę do kategorii juniora, więc zamierzam przepracować tegoroczny sezon zimowy i letni najlepiej jak tylko mogę, by ścigać się z najlepszymi na jedynkach (konkurencja 1x) na zbliżających sie zawodach. Największą moją motywacją i punktem docelowym na ten moment jest prześcignięcie trenera na skiffie (jedynce), a zgaduję że nastąpi to za 30 lat, gdy przejdzie na sportową emeryturę, więc bardziej realnie, dostanie się do Polskiej kadry reprezentacyjnej i bycie koksem na ergosie :DD.

Jeśli zdarzy się cud i dostanę się do reprezentacji jeszcze przed maturą i w następstwie tego, otrzymam propozycję nauki oraz trenowania na którejś z brytyjskich uczelni, nawet się nie zawaham, żeby spakować swoje walizki, psa i pomachać na pożegnanie, tym bardziej, że myślałam, żeby po ukończeniu liceum studiować za granicą i jednocześnie oczywiście trenować. Trenować może już niewyczynowo, ale na pewno chciałabym, aby wiosła były zawsze nieodłączną częścią mnie.

PS. pamiętajcie, wioślarstwo to nie kajakarstwo <333

Piotr Kulecki – Klasa 3E

Nazywam się Piotr Kulecki i chodzę do Klasy 3E. Moją pasją jest sport, a dokładnie piłka wodna, którą trenuję od 6 lat. Jestem czynnym zawodnikiem klubu UKS Syrena Pałac Młodzieży. Co roku biorę udział w mistrzostwach Polski, jak również w międzynarodowych i zagranicznych turniejach, na które mój zespół dostaje zaproszenia. W zeszłym sezonie moja drużyna zajęła III miejsce w Mistrzostwach Polski Juniorów. Zagrałem w każdym z 17 meczów w sezonie i rzuciłem w nich łącznie 12 bramek. Jestem również reprezentantem Polski. Dostaję powołania na zgrupowania reprezentacji, na które z wielką chęcią jeżdżę. Jest to nie lada zaszczyt dla mnie móc grać jako reprezentant i trenować z najlepszymi w Polsce, a jednocześnie reprezentować nasze liceum.  To niesamowite uczucie gdy śpiewasz hymn narodowy swojego kraju tuż przed pojedynkiem w wodzie. Kiedy gram w klubie jak i w kadrze, zawsze staram się godnie reprezentować swoją szkołę. Udział w programie Wars i Sawa dodatkowo mnie motywuje. Obecnie biorę udział w kursie na sędziego piłki wodnej. Chcę móc sędziować oficjalne rozgrywki, a w przyszłości zostać jednym z najlepszych sędziów w Polsce.   W szkole wszyscy mi bardzo mocno kibicują i mocno mnie wspierają w rozwijaniu swojej pasji. Gdy wyjeżdżam na obóz lub zgrupowanie, nauczyciele, koledzy i koleżanki z klasy pomagają mi w nauce, abym mógł połączyć naukę ze sportem.
Pozdrawiam całą społeczność naszego liceum.

 Piotrek

Natalia Orlicka – Klasa 1E

Moja „przygoda” związana z tańcem nie jest dość długa, choć odkąd pamiętam ten sport fascynował mnie zawsze. Jeszcze w wieku przedszkolnym zachwycił mnie balet pt.: „Dziadek do orzechów”, na którym po raz pierwszy byłam wraz z mamą. Występowały tam między innymi dzieci i młodzież i pamiętam, że zainspirowało mnie to do jakiegoś działania. Mama zapisała mnie na zajęcia baletowe dla dzieci, ale wtedy bardzo się wstydziłam i bałam się uczestniczyć w zajęciach czego aktualnie żałuję. W między czasie widziałam w Teatrze Narodowym kilka występów, m. in. „Jezioro łabędzie”, „Korsarz” i po raz kolejny „Dziadek do orzechów”. Kilka lat później, będąc już w szkole podstawowej znalazłam jedną szkołę tańca i poprosiłam mamę o zapisanie. Uczęszczałam na zajęcia z baletu około rok ale zrezygnowałam. Od dawna również uczyłam się akrobatyki sama lub z YouTubem i rozciągałam się. Znowu po mniej więcej roku nie daleko mojego miejsca zamieszkania otworzyła się szkoła tańca na Białołęce (Egurrola Dance Studio), do której zapisałam się. Wybrałam tym razem Jazz. Od dwóch lat regularnie  uczęszczam na treningi oraz chodzę od czasu do czasu na różne warsztaty. Jednak w ubiegłym roku ogłoszono stan zagrożenia epidemicznego i nikt nie wiedział co będzie dalej z zajęciami. Mimo trudności dalej trenowałam w domu, zdalnie przed kamerą. Nie ukrywam, było to trochę trudne ponieważ największym ograniczeniem był brak miejsca, jednak jakoś trzeba było sobie radzić. Po wakacjach otworzono szkołę i mogłam już uczestniczyć razem z innymi. Regularnie dwa razy w tygodniu trenowaliśmy w grupie na sali. W ostatnim czasie dostałam się do grupy na wyższym poziomie zaawansowania przez co też doszły mi dodatkowe godziny zajęć. Bardzo mnie to zmotywowało. Dwa razy brałam udział w występach jednak w aktualnych czasach organizują wszystko online, w tym zawody. Pod koniec ubiegłego roku wraz ze swoją jeszcze starą grupą zdobyłam drugie miejsce w mistrzostwach dla mojej kategorii wiekowej w stylu Jazz. Poza salą również wykonuję ćwiczenia w domu. Aktualnie nie mam swojego autorytetu jednak od dłuższego czasu obserwuje na różnych mediach społecznościowych Ninę Karaszewską, jest to mniej znana tancerka w moim wieku która uczęszcza do Ogólnokształcącej szkoły baletowej w warszawie, bardzo lubię ją oglądać ponieważ motywuje i jest zawsze pozytywna. Na pewno nie zamierzam, tak jak wcześniej, rezygnować z tego co robię, tylko tym bardziej dążyć do większych celów ponieważ w przyszłości chciałabym robić coś związanego z tańcem.

Julia Czerniawska – Klasa 1B

Cześć. Mam na imię Julia. Od najmłodszych lat pasjonował mnie teatr, kino oraz aktorstwo. Staram się rozwijać swoje zainteresowania w tym kierunku i dlatego już od 7 lat uczęszczam na zajęcia teatralne m.in. w Białołęckim Ośrodku Kultury. Wcielanie się w różne postacie i odgrywanie ról, pozwala doświadczać czasem skrajnych emocji i uczuć – to trochę tak jakby przeżywało się czyjeś życie i znalazło się w sytuacji danej osoby. To właśnie wydaje mi się najbardziej ciekawe i interesujące w zawodzie aktora. Pracuję nad swoim warsztatem uczestnicząc w zajęciach dubbingowych. Mam na swoim koncie już małe sukcesy. Udało mi się zdobyć jedną mniejszą rolę w dubbingu oraz byłam stażystką w dwóch serialach. Mam nadzieję, że przede mną otworzą się kolejne doświadczenia aktorskie 🙂 . Julia jest objęta szkolnym programem dla uczniów zdolnych Wars i Sawa.

Karina Zwierzyńska – Klasa 1B

Mam na imię Karina. Mam 15 lat. Tańcem interesuję się praktycznie od dziecka. Zawsze lubiłam oglądać różne występy taneczne i w końcu w II-III klasie szkoły podstawowej podstawówki zapisałam się na zajęcia taneczne organizowane w szkole. Polubiłam je i tak to zaczęło – najpierw małe występy np. w szkole a później już na scenie. Były to występy, które robiło nasze studio taneczne, ale i takie gdzie nikogo nie znaliśmy – klasyczne turnieje. Jeździłam na obozy taneczne, gdzie poznałam fantastycznych tancerzy, takich jak: Artur Golec, Klaudia Antos, Stefano Silvino. Na ten moment szukam jakiegoś studia tańca, gdzie mogłabym się zapisać i szkolić swój warsztat. Taniec to moja wielka pasja i hobby. Karina jest objęta szkolnym programem Wars i Sawa.

Moim autorytetem tanecznym jest Klaudia Antos. Jest ona wspaniałą tancerką, występowała w programie telewizyjnym „You can dance”, który przyniósł jej ogromną rozpoznawalność oraz zapoczątkował karierę. Jakiś czas temu występowała również na Super Bowl z równie utalentowaną Jlo. Osobiście poznałam Klaudię na obozie tanecznym jakieś 2 lata temu. Jest mega pozytywną i otwartą osobą, a na zajęciach jest bardzo skupiona na pracy i zaangażowana w to co robi, i za to ją naprawdę podziwiam. 

Krystyna Podsiadlik – Klasa 2F

Mam na imię Krysia i mam 15 lat. Taniec towarzyski był moją pasją od malucha. Mama zaprowadziła mnie na lokalny turniej tańca, a ja nie mogłam oderwać wzroku od tych wszystkich pięknych par. Taniec dał mi wiele możliwości. Dostałam możliwość reprezentowania jednego z najlepszych klubów w Polsce. Wiele osób myśli, że taniec jest prosty i nie wymaga tyle wysiłku co np. gra w piłkę. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Trenuję 7 dni w tygodniu po 5 godzin dziennie, a dodatkowo mam zajęcia sportowe oraz zajęcia z baletu. Przez taniec mogę wyrazić siebie, zapominam o problemach życia codziennego. Gdy jestem na sali od razu staje się szczęśliwa. Na sali treningowej czuję, że jestem we właściwym miejscu, jestem wśród ludzi dzielących moja pasję, są oni moją drugą rodziną. Nigdy nie jest łatwo, ale taniec pokazuje mi, że nie warto się poddawać. Pomimo potu, łez oraz krwi wylanej na treningach jestem szczęśliwa bo robię to, co kocham. Taniec pozwala mi codziennie odkrywać nową, lepszą wersję siebie. Uwielbiam wyrażać swoje emocje oraz uczucia poprzez ruchy ciała. Często muszę powtórzyć jeden krok przez lustrem sama wytrenować go kolejne kilka tysięcy razy z partnerem. Z czasem taniec staje się codziennością, tańczę kiedy tylko mogę. Po 10 latach codziennych treningów mogę już wskazać dane mięśnie potrzebne do wykonania którejś z figur czy akcji, znam dobrze swoje ciało i moje ruchy są świadome. Na treningach słyszymy mnóstwo wskazówek, instrukcji oraz poleceń, musimy wykonać kilka czynności w jednym czasie bądź kolejno po sobie. Słyszymy ,,rotacja uda w prawo, kręgosłup podwieszony do sufitu, osadzenie do parkietu, żebra schowane, łopatki zebrane” a z czasem potrafimy wykonać skomplikowane kilka tysięcy razy aby później móc kroki, akcje oraz figury oraz potrafimy zapamiętać je w szybkim czasie. Tancerze mają świetnie rozwiniętą koordynację wzrokowo-ruchową-słuchową. Taniec zajmuje mi tyle czasu, że nie mam już go na spotkania towarzyskie, Internet czy telewizje. Taniec uczy empatii, oswaja z poczuciem porażki, buduje poczucie własnej wartości, uczy dyscypliny, szacunku do drugiego człowieka oraz jego pracy i starań a przede wszystkim rozwija w nas potrzebę kreatywności. Moja szkoła pozwala mi rozwijać swoją pasje i jest bardzo wyrozumiała. Wspierają mnie nauczyciele i uczniowie. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez tańca oraz jestem wdzięczna wszystkim osobom, które przyczyniły się do moich dotychczasowych sukcesów. Krysia objęta jest szkolnym programem Wars i Sawa.

Jak zainteresowałam się tańcem? Skąd bierze się motywacja? Z czego czerpię inspirację? Kto jest moim autorytetem?

Odpowiedzi na te pytania nie są tak oczywiste.

 Tańcem interesowałam się odkąd pamiętam. Od niemowlaka tata tańczył ze mną na rękach a gdy tylko przestawał to od razu płakałam. Kiedy byłam mała nagrywałam ,,poradniki taneczne’’, a pierwszy turniej tańca zobaczyłam z mamą w wieku sześciu lat. Byłam zachwycona i nie chciałam opuszczać ogromnej Sali. Pamiętam, że wtedy mama zapytała się mnie czy tak chcę dodając, że to bardzo ciężki sport, pełen wyrzeczeń oraz zmian a już wtedy byłam pewna, że to chcę robić i mimo, że miałam sześć lat wiedziałam, że chcę poświęcić temu całe swoje życie. Odpowiedziałam: ,,Tak mamo, ja tak chcę, ja tak będę.”

Kto mnie inspiruje? Bardzo wiele osób. Szczególnie inspirują mnie moi rodzice którzy pokazują mi że nigdy nie można się poddawać. Bardzo dużo przeżyli i mają ogromne doświadczenie. Codziennie widzę jak robią wszystko abym tylko mogła się rozwijać, abym mogła robić to co kocham. Dla mnie zmienili całe swoje życie. Są wytrwali, odważni a przy tym wszystkim nigdy się nie zmieniają. Jestem im ogromnie wdzięczna za wszystko co dla mnie robią, można mi ich tylko zazdrościć. Inspirację dają mi również inni tancerze. Zazwyczaj oglądam inne pary bo każdy wnosi do swojego tańca coś innego, coś własnego, pokazują swoją własną historię. Z ich interpretacji można dużo wywnioskować. Najlepsze pary zawsze zachwycają swoją techniką, interpretacją, rytmiką oraz prezentacją a przy tym wyglądają jakby w ogóle się nie męczyli. Inspirują mnie zazwyczaj małe szczegóły które potrafią zmienić całkowicie wszystko. Mam na myśli np. ruchy głowy w tańcach standardowych lub np. pracę dłoni w tańcach latynoamerykańskich. Małe szczegóły których na pozór nie widać zmieniają całkowicie wygląd sylwetki, dodają rytmiczności. W tańcu towarzyskim wszystko musi być spójne, nic nie może być przypadkowe. Każdy ruch musi być przemyślany, wyćwiczony i poprawnie wykonany technicznie. Wystarczy źle ułożona głowa lub np. nie zebrana sylwetka a wszystko wygląda zupełnie inaczej. W tańcu towarzyskim nie zostaje ułożona nam dana choreografia w której narzucany sposób w jaki mamy ja interpretować a często można zauważyć to w innych stylach tańca. W tańcu towarzyskim to my interpretujemy wszystko tak jak chcemy. Inspiracją dla mnie jest również muzyka. Towarzyszy mi ona od najmłodszych lat, z pewnością szkoła muzyczna bardzo mi pomogła. Gdy słyszymy rytmiczną, specjalną muzykę to od razu chcemy ją ciekawie interpretować. Inspiracją dla mnie są również moi wspaniali trenerzy. A czemu się tym interesuję oraz dlaczego chcę to robić? Po prostu nie wyobrażam sobie mojego życia bez tańca. Przez taniec poznałam wielu wspaniałych ludzi, uwielbiam spędzać z nimi godziny na sali. Po tylu latach utworzyła się w moim życiu pewna rutyna której wbrew pozorom nie chce zmieniać. Odkąd pamiętam zawsze miałam wiele na głowie, mając sześć lat prosto ze szkoły jechałam do szkoły muzycznej a później na tańce. Moim drugim domem był kiedyś samochód, jedzenie woziłam w pojemnikach, uczyłam się w samochodzie ale nigdy nie narzekałam i szczerze mówiąc takie życie bardzo mi odpowiadało. Później trafiłam do klubu tanecznego w Warszawie, jeździłam mając trzynaście lat po wielkim mieście którego zupełnie nie znałam sama z biletem w kieszeni. Później wracałam do mojej małej miejscowości bardzo późno autobusem lub zatrzymywałam się na noc u rodziny. Gdy skończyłam szkołę podstawową razem z rodzicami postawiliśmy wszystko na jedną kartę którą był taniec. W wakacje całe moje życie oraz życie mojej rodziny się zmieniło. Po wielu komplikacjach zamieszkałam w Warszawie. Mimo strachu w nowej szkole czułam się bardzo swobodnie, ludzie byli bardzo mili. Zawsze chciałam rozwijać się w dużym mieście pełnym możliwości a moją ciężką pracą oraz dzięki niezastąpionej pomocy rodziców i trenerów udało się spełnić moje marzenie- teraz mogę trenować z najlepszymi. Gdy tylko mam jakiś dzień wolny to nie wiem co ze sobą zrobić, nie mogę znaleźć sobie miejsca. Przyzwyczaiłam się do tego że zawsze po szkole szybko biegnę na trening. Najbardziej lubię długie powroty do domu po dobrym treningu, mam czas na przemyślenia i jestem sama ze swoimi myślami. Taniec towarzyski z pewnością wymaga poświęcenia, czasu oraz pieniędzy. Sport ten jest tak ciekawy że stale odkrywamy coś nowego, staje się uzależniający a my potrafimy podporządkować całe swoje życie pod taniec. Dla niektórych osób jest to niezwykłe, nie potrafią tego zrozumieć bądź mają błędne wyobrażenie o tańcu. Wiele ludzi myli taniec towarzyski z tańcem użytkowym, wydaje im się, że trenujemy maksymalnie dwa razy w tygodniu po godzinie. Uważają, że nie ma w tym nic trudnego oraz, że sportowy taniec towarzyski nie wymaga techniki. Słyszałam już bardzo dużo niemądrych słów czy zdań od ludzi niezwiązanych z tańcem. Jest to bardzo przykre, ponieważ społeczeństwo mało wie o tym sporcie. Polskie pary taneczne zajmują bardzo wysokie miejsca w światowym rankingu, wygrywają Mistrzostwa Polski, Europy lub są w finałach Mistrzostw Świata. Nie mogę pogodzić się z tym, że nie jest to nagłaśniane na większa skalę. Mam ogromną nadzieję, że kiedyś taniec towarzyski zostanie doceniony oraz że ludzie uświadomią sobie że nie jest to zabawa a ciężka praca.

Nigdy nie marzyłam o drogich ubraniach czy telefonach, zawsze ostatnie pieniądze chcę wydać na lekcje taneczne, buty do tańca czy szkolenia. Często słyszę, że ktoś chce tańczyć bo stroje są piękne, błyszczą się oraz dlatego że buty są wyjątkowe tak samo jak fryzury czy makijaże. Ja wbrew pozorom nigdy nawet jako mała dziewczynka nie zwracałam na to uwagi w co pewnie ciężko uwierzyć. Taniec zachwycił mnie swoją mocą, widziałam jak pary które ze sobą rywalizowały wspierały się, jak publiczność dopingowała, jak partner dbał o swoją partnerkę i odwrotnie oraz jak rodzice i trenerzy wspierali swoje pary które dawały z siebie wszystko. Taniec uczy również pokory, szczerości, pomaga wyrazić siebie, swoje emocje, uczucia.

Na swojej drodze spotkałam wiele osób którzy chcieli mnie zniechęcić, w szkole muzycznej namawiano mnie aby skupić swoją uwagę na muzyce, niektórzy zawsze pytali jak można tak żyć.  Ja jednak wiem że gdyby nie uczenie się w autobusie w nocy, ciężkie chwile zwątpienia jak i łzy szczęścia oraz wspaniali rodzice, trenerzy, ludzie którzy pomagali mi jak i ci którzy próbowali podciąć moje skrzydła to teraz pewnie nudziłabym się w domu całymi dniami oraz nie przeżyłabym tych wszystkich pięknych chwil które ukształtowały mój charakter.

Kamila Kozłowska – Klasa 1D

Mam na imię Kamila. Mam 15 lat. Przygodę z tańcem zaczęłam 9 lat temu. Przez większość moich młodzieńczych lat uczęszczałam na zajęcia do Fox Dance Studio (taniec, akrobatyka, balet). Od ponad roku jestem w Akademii tańca Reliese. Taniec był właściwie ze mną od dziecka, bo jako mała dziewczynka, gdy słyszałam muzykę wymyślałam samoistnie własne układy. Taniec to moje hobby i wielka pasja. Kamila jest objęta szkolnym programem Wars i Sawa.

Moje zainteresowanie tańcem pojawiło się już gdy byłam dzieckiem. Zawsze gdy słyszałam muzykę, moje ciało po prostu zaczynało się ruszać. Wiadomo, gdy byłam mała to nie wiedziałam jak poprawnie wykonuje się ruchy przez co taniec który wymyślałam był po prostu prostymi spontanicznymi ruchami. Gdy poszłam do szkoły, mama zapisała mnie na zajęcia taneczne i tak to się zaczęło na poważnie. Tańczę do dziś. Taniec jest moim sposobem na wyrażanie emocji oraz czymś co sprawia, że jestem szczęśliwa. Głównie tańczę modern oraz jazz, ale uwielbiam próbować nowych stylów tanecznych i zawsze zajęcia z baletu czy hip hopu dają mi wiele radości i zabawy. Dodatkowo uczęszczałam również  na zajęcia z baletu, akrobatykę oraz gimnastykę artystyczną. Poza treningami w akademii uczęszczam również na spektakl taneczny którego tegorocznym tematem jest ekologia, a konkretnie problem z zanieczyszczeniem środowiska. Jest mi trudno zapamiętać wszystkie układy, ale pomagają mi treningi i ciężką praca. Na zajęciach pomimo zmęczenia lub gorszego dnia i tak wykonuje ćwiczenia oraz choreografie na 100 procent.  Nigdy nie spoczywam na laurach i zawsze staram się jeszcze bardziej. Moją motywacją jest samo udoskonalanie, rozwój oraz chęć bycia coraz lepszą tancerką jak i osobą. Motywować mogą mnie również osoby takie jak mama, koleżanki czy trenerka. Nie mam konkretnego autorytetu/idola gdyż zawsze staram się robić wszystko tak jak czuje, ale jest mnóstwo wspaniałych tancerzy i tancerek z których mogę czerpać inspirację. Każdy  ma inny styl oraz inne ruchy przez co od wszystkich mogę nauczyć się czegoś nowego. Inspiracje można czerpać z przedmiotów, sytuacji lub emocji które towarzyszą mi przy każdym tańcu. Ważne jest dla mnie żeby moim tańcem tworzyć historię oraz przekazywać emocję. Taniec jest dla mnie nie tylko pasją i hobby ale i rzeczą która sprawia mi wiele radości. Nie wyobrażam sobie, gdyby w moim życiu miałoby zabraknąć tańca.  

Julia – Klasa

Mam na imię Julia. Już od dzieciństwa interesowałam się aktorstwem, byłam ciekawa pracy scenicznej, bardzo wcześnie zaczęłam chodzić na zajęcia teatralne, a od kilku lat rozwijam swoją pasję do grania w ognisku teatralnym u Machulskich. Od tego momentu nieustannie ćwiczę dykcję, ruch sceniczny, wcielanie się w rolę. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Gdy miała 12 lat poszłam na swój pierwszy casting, który zaowocował prawdziwą rolą w teatrze. Wtedy miałam okazje zobaczyć wszystko od drugiej strony i przekonać się, że praca aktora nie jest łatwa. Jednak nawet siedzenie w teatrze od 6 do 22, mimo że bardzo ciężkie, nie zniechęciło mnie. Gdy nadszedł dzień premiery i pierwszy raz stanęłam na deskach Teatru Powszechnego przed liczną publicznością, emocje, jakie wtedy mi towarzyszyły, są nawet dziś trudne do opisania: euforia i ekscytacja mieszały się z tremą i ogromnym stresem. Ostatnie 4 lata dużo mnie nauczyły, liczne pokazy, warsztaty programy, sesje kształtowały mój charakter i dawały ogromną satysfakcję.

Anna Bartoś – Klasa 1C

Mam na imię Ania. Moją pasją jest śpiewanie. Od małego zawsze łączyło mnie coś z muzyką, ale dopiero w IV klasie szkoły podstawowej postanowiłam dołączyć do chóru szkolnego. Z czasem rodzice zapisali mnie również na zajęcia do Młodzieżowego Domu Kultury „Bielany”. Staram się szlifować swój głos także sama w domu na podstawie tego, czego już się nauczyłam. W szkole chętnie biorę udział w projektach, w których wykorzystywany jest także motyw muzyczny. Jeszcze w podstawówce brałam udział w licznych konkursach, m.in. Mikrofon dla każdego. Było to bardzo fajne i cenne dla mnie doświadczenie. Ostatnim moim osiągnięciem jest tytuł laureatki Mazowieckiego Konkursu Poezji i Piosenki Obcojęzycznej „Co Nam w Duszy Gra”. Ostatni raz przed publicznością miałam okazje występować na zakończeniu VIII klasy w szkole podstawowej, gdzie, zaśpiewałam piosenkę Halleluja w duecie z moim przyjacielem, który akompaniował mi na pianinie. Ania jest objęta szkolnym programem dla uczniów zdolnych „Wars i Sawa”.

MUZYCZNY CHALLENGE

„Chyba szybciej zaczęłam śpiewać niż mówić. ” – tak o początkach swojej przygody ze śpiewanie mówi Ania Bartoś. „Od zawsze czułam, że muzyka będzie odgrywać kluczową rolę w moim życiu. Pamiętam, że marzenia zawsze wydawały mi się czymś czego bardzo pragniemy, ale co często pozostaje jedynie złudnym bujaniem w obłokach. Wiedziałam, że nie będzie mi łatwo, bo przecież nie jestem jedyną dziewczyną na świecie, która zamarzyła o występach na scenie. Z natury jednak jestem osobą, która szybciej działa niż mówi. Mocno ukształtowały mnie też słowa moich bliskich, którzy zawsze powtarzali: „Pamiętaj, w życiu można albo usiąść wygodnie na kanapie i tylko mówić o tym, czego się pragnie, albo jasno określić swoje cele i konsekwentnie je realizować” . W przyszłości bardzo chciałabym nie tylko móc śpiewać, ale przede wszystkim tworzyć własną muzykę, własne kompozycje i aranżacje. Do tej pory pokazywałam się głównie w występach solowych, ale od września ubiegłego roku dołączyłam również do zespołu muzycznego. To dla mnie pewnego rodzaju taki muzyczny challenge. Z każdym tygodniem uczę się czegoś nowego. Zapoznaje się z tym jak, np. wyglądają nagrania w profesjonalnym studiu, jak poruszać się na scenie, jak złapać kontakt z publicznością. Wierzę, że to nowy etap na drodze do spełniania swoich marzeń.

Mateusz Lech – Klasa 3A

Cześć, mam na imię Mateusz. Chodzę do klasy 3A. W tym roku zdaję maturę, co będzie stanowić dla mnie najważniejsze wyzwanie w nadchodzącym czasie. Swoją przyszłość wiążę z psychologią, fizjoterapią lub architekturą wnętrz. W wolnych chwilach rozwijam swoje zainteresowania w tych dziedzinach. Idea wolontariatu była mi bliska odkąd pamiętam. Udzielam się charytatywnie, staram się zawsze pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują. Moje aktywności obejmują również działalność na rzecz szkoły i związanych z nią instytucji, które propagują wolontariat. Wspólnie ze szkolnym klubem udało nam się zaangażować w akcje, takie jak: zbiórka przyborów szkolnych dla dzieci z ubogich rodzin, coroczna świąteczna zbiórka żywności, zbiórka potrzebnych materiałów i artykułów dla schroniska dla zwierząt, kiermasz świąteczny. Nieprzerwanie od trzech lat działam w samorządzie szkolnym i szkolnym klubie wolontariatu. Podejmuję się także inicjatyw mających na celu promocję szkoły na zewnątrz. Jestem wdzięczny moim Drogim Kolegom i Koleżankom, którzy niezmiennie od kilku lat obdarzają mnie zaufaniem, powierzając mi funkcję przewodniczącego samorządu. Bardzo zależy mi na tym, aby dobrze zaprezentować naszą działalność, sprawić, że uczniowie będą się dobrze bawić i choć na chwilę oderwą się od nauki. Chciałbym, aby kiedyś wspominali naszą szkołę jako swój drugi dom. Staram się dbać zatem o miłą atmosferę i integrację między klasami. Ogromnie dużo frajdy i satysfakcji dają mi wspólne przygotowania do imprez szkolnych i tworzenie dekoracji. Przy okazji tych działań mogę zaprezentować moje zdolności artystyczne. Działam również aktywnie na rzecz promocji szkoły. Co roku jestem odpowiedzialny za projekt stoiska szkolnego na Targach Edukacyjnych „Perspektywy” w Pałacu Kultury i Nauki. Przygotowuję wystawę promocyjną szkoły dla odwiedzających gości w trakcie dni otwartych. Ważne jest dla mnie to, aby zarówno nasza szkoła, jak i jej imię były dobrze postrzegane na zewnątrz. Wszystkie moje aktywności, a zwłaszcza wolontariat, dają mi dużo przyjemności, wewnętrznej satysfakcji i radości. Bardzo zachęcam wszystkich do włączenia się w życie szkoły. Pomoc drugiemu człowiekowi nic nie kosztuje, a dobro zawsze powraca do tego, kto okazuje je innym. Mateusz jest objęty szkolnym programem dla uczniów zdolnych Wars i Sawa.

Pola Domańska – Klasa 1D

Mam na imię Pola. Moje zainteresowania są dość nietypowe jak na dziewczynę w tym  wieku. Jest to bowiem straż  pożarna  Często ludzie zadają mi pytanie – dlaczego wybrałam bycie strażakiem? Od kiedy pamiętam zawsze chciałam pomagać innym, wspierać i być potrzebną. W wieku 8 lat po raz pierwszy miałam styczność ze strażą pożarną. Wtedy strażacy, którzy gasili groźny pożar w mieszkaniu piętro niżej, w całym ubraniu bojowym zrobili na mnie ogromne wrażenie. Po całym zajściu zrodziła się myśl – będę strażakiem! Ale tak już to bywa z dziecięcymi marzeniami, że nie zawsze się spełniają. Panuje przekonanie, że takie zawody jak strażak nie są odpowiednie dla kobiet, więc szybko odpuściłam. Po kilku latach, poznałam mojego chłopaka, który jest zapalonym strażakiem. Od niego dowiedziałam się o Młodzieżowej Drużynie Pożarniczej, wtedy wróciły dziecięce marzenia. Początkowo wahałam się, żeby pójść na spotkanie drużyny, ale kiedy w końcu się zdecydowałam,  była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Poza zajęciami staram się sama douczać z zakresu pożarnictwa i ratownictwa z książek i stron internetowych. Jednak sama OSP (Ochotnicza Straż Pożarna) to nie tylko nauka i ćwiczenia, ale  też ludzie, którzy ją tworzą. W ciągu niecałego roku poznałam wiele osób, które teraz traktuję jak przyjaciół. Jednak ze wszystkich ludzi, moim autorytetem jest opiekun MDP, druh Mateusz Czajkowski. Dzięki niemu nauczyłam się  bardzo dużo np. o technikach działań strażackich. Imponuje mi wytrwałość jaką ma w sobie druh, a także bezpośredniość, szczerość i umiejętność słuchania drugiej osoby.  Podziwiam go za ogromną wiedzę i sposób w jaki ją przekazuje na zbiórkach. Jest to osoba uśmiechnięta, życzliwa, wprowadzająca przyjazną atmosferę. Zawsze czuję się pewnie w jego obecności i wiem że mogę liczyć na dobrą radę, wsparcie lub uśmiech, który od razu poprawia mi humor. Druh Mateusz oprócz funkcji opiekuna MDP, jest także zastępcą naczelnika OSP i strażakiem jeżdżącym do akcji. Po skończeniu liceum planuję iść na studia mundurowe do Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. Postanowiłam spełniać swoje marzenia bez względu na opinię innych.

Szymon Włodarczyk – Klasa 3D

Cześć, mam na imię Szymon. Odkąd pamiętam zawsze w moim życiu obecny był sport, a szczególnie piłka nożna. Mając olbrzymie wsparcie taty, który zawodowo uprawiał tę dyscyplinę poszedłem w jego ślady. Jako kilkulatek rozpocząłem treningi w greckim klubie Aris Saloniki. Następnie trenowałem na Krecie i w Gdyni. Najlepszy okres to niewątpliwie czas, gdy rozpocząłem treningi w Warszawie. Najpierw była to Legia Warszawa, by potem kilka lat spędzić w warszawskim SEMP-ie. Moje dobre występy w lokalnym klubie ponownie zostały docenione przez stołeczny klub z Łazienkowskiej 3. Trafiłem do akademii, by po trzech sezonach w juniorach rozpocząć przygodę w drużynach seniorskich. Dodatkowo wielokrotnie reprezentowałem nasz kraj w juniorskich drużynach narodowych reprezentacji Polski, co obok Mistrzostwa Polski napawa mnie dumą i motywuje do ciężkiej pracy. W tym roku kończę naukę w naszym liceum i będę zdawał maturę. Mam nadzieję, że z dobrym rezultatem podobnie jak inni koledzy i koleżanki z klasy i szkoły. Jestem objęty programem dla uczniów zdolnych „Wars i Sawa”, dzięki czemu mogę połączyć swoją pasję z edukacją. Jestem za to bardzo wdzięczny. Pozdrawiam całą społeczność naszego liceum: uczniów i grono pedagogiczne oraz kibiców Legii Warszawa. Włodi.

KAŻDY Z NAS MA TALENT

Cześć nazywam się Szymon Włodarczyk i jestem zawodnikiem Legii Warszawa. Jednocześnie kończę naukę w naszym liceum, co napawa mnie dumą. Dwa lata temu zostałem objęty programem szkolnym programem „Wars i Sawa”.

Chciałbym powiedzieć, że od zawsze piłka nożna była moim ulubionym sportem. Jak każdy młody chłopak tak samo i ja miałem i mam swoich idoli, na których się wzoruję. Szczególnym przykładem do naśladowania, a mówiąc dokładnie autorytetem, jest dla mnie Robert Lewandowski. Ten zawodnik to nie tylko przykład profesjonalnego piłkarza, ale także człowieka, który zanim doszedł od światowego poziomu, miewał jak każdy z nas trudne chwile. Tylko dzięki ciężkiej pracy, determinacji i wiary we własne umiejętności wszedł do światowej elity. Jego przykład pokazuje mi, że marzenia należy realizować nawet wtedy, gdy mało kto w to wierzy. Dlatego też kolejną osobą, która jest dla mnie wsparciem i doświadczeniem to mój tata Piotr. Podobnie jak ja grał na pozycji napastnika stąd też jego obserwacje, wskazówki i szczere rozmowy w przyjaznej atmosferze są dla mnie niezwykle cenne i inspirujące.

Koledzy i koleżanki na swojej osobie widzę, że każdy z nas ma talent. Nieważne jaki on jest czy sportowy, muzyczny, a może naukowy. Ważne, aby potrafić go odkryć i rozwijać w oparciu o wybrane autorytety i szczere wspierające środowisko. Wtedy wcześniej lub później przyjdą efekty dające satysfakcję i radość z tego co sprawia nam przyjemność.

Pozdrawiam, Szymon.

Zuzanna Grzeszkiewicz – Klasa 2F

Cześć, mam na imię Zuzia. Od dzieciństwa moją wielką pasją była muzyka. To w tym kierunku staram się rozwijać swoje zainteresowania oraz szkolić umiejętności. Od 6 lat niemal cały swój wolny czas poświęcam grze na gitarze. Naukę rozpoczęłam jeszcze w szkole podstawowej, uczęszczając na profesjonalne lekcje gry i z roku na rok szło mi coraz lepiej. Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez gitary. Razem z moją siostrą brałyśmy udział w różnych konkursach szkolnych oraz występowałyśmy na koncertach w Pałacu Kultury i Nauki. Mam nadzieję, że ta pasja pozostanie ze mną na zawsze. Zuzia jest objęta szkolnym programem dla uczniów zdolnych Wars i Sawa.

Zuzanna Bargiełowska – Klasa 2B

Cześć. Mam na imię Zuzia. Interesuję się fotografią i jazdą konną. Każdą wolną chwilę poświęcam na rozwijanie swoich zainteresowań, przede wszystkim na robienie zdjęć. W fotografii mogę pokazać świat takim, jakim go widzę i zwolnić czas chociaż na parę sekund. Kiedy wszyscy pędzą dookoła, ja pomagam im zauważyć to, co minęli w pośpiechu. Zuzia jest objęta szkolnym programem dla uczniów zdolnych Wars i Sawa.

Marcelina Marcinkowska – Klasa 1E

Od dziecka pasjonuję się tańcem, fotografią, aktorstwem/ modelingiem oraz wszelkimi sportami. Tańczę od 10 lat. Bycie tancerką zobowiązuje mnie do systematycznej pracy nad sobą. Codzienne się rozciągam, rozwijam swoją wytrzymałość i umiejętności techniczne. Dbam o dietę. Do pracy motywują mnie występy sceniczne i uznanie widzów. Poza tańcem staram się być aktywna w innych dziedzinach sportowych. Lubię grać w koszykówkę, pływać i jeździć na łyżwach. Jako początkujący fotograf, nie mam określonych upodobań odnośnie stylu ujmowania zdjęć. Moje doświadczenie opiera się na współpracy z moimi przyjaciółmi. Wspólnie tworzymy sesje fotograficzne. Staram się rozwijać moje pasje i zainteresowania. Zdobywam w ten sposób nowa wiedzę i doskonalę swoje umiejętności. Wiem, że osiągane sukcesy to wynik ciężkiej pracy. Chętnie udzielam się społecznie. Jestem wolontariuszką w fundacji dla zwierząt oraz zasiadam w samorządzie uczniowskim. Biorę udział w szkolnym programie „Wars i Sawa” Chętnych, którzy chcą zapoznać się z częścią mojej twórczości zapraszam pod ten link: https://instagram.com/marcelina.marcinkowska?igshid=1cksdn53klmbl

Cześć, mam na imię Marcelina i uczestniczę w programie Wars i Sawa. Moim autorytetem jest Alexandra Trusowa, rosyjska łyżwiarka figurowa. Swoją ciężką pracą pokazuje że można osiągnąć sukces. Jest świetną tancerką nie tylko na lodzie, ale też na parkiecie. Jazda figurowa pochłania wiele siły w tym jednym z kluczy jest taniec. Gdy oglądam jej występy, jej ruchy i swobodę w ich wykonaniu czuję się jeszcze bardziej zmotywowana do działania. Co prawda jest ona jedną z wielu moich autorytetów, ale jej wyczyny i sukcesy w wieku podobnym do mojego dają mi ogrom inspiracji. Te motywację staram się przekładać na działanie. Trenuje, ćwiczę i staram się nic nie odkładać, bo wiem że przybliża mnie to jakiś sposobem do moich autorytetów. Mam szeroki próg zainteresowań, lecz taniec towarzyszy mi od dziecka, jest nieodłączną częścią mojego życia i nie wyobrażam sobie życia bez tańczenia na parkiecie jak i na innych płaszczyznach.

Kacper Mierzyński – Klasa 2D

Jestem członkiem Młodzieżowej Drużyny Ratowniczej od 4 lat. Razem z drużyną szkolimy się w zakresie pierwszej pomocy i pomagamy w szkoleniach dla profesjonalnych służb mundurowych jako pozoranci. Możemy się pochwalić podwójnym wicemistrzostwem Polski w zawodach z Pierwszej Pomocy, które odbywały się w Cieszynie. Organizowaliśmy również projekt unijny Erasmus+, który nosił nazwę road2safety. Polegał on na propagowaniu bezpiecznego poruszania się na drogach. Podczas tego projektu mieliśmy przyjemność pracować z młodzieżą z Rumuni, Łotwy i Litwy. Uczestniczyliśmy również w takich akcjach jak: Finał WOŚP. Maratony Warszawskie, Bicie rekordu w prowadzeniu RKO.

Weronika Miścichowska – Klasa 2G

Mam na imię Weronika. Od kiedy pamiętam w moim życiu był zawsze obecny sport, a szczególnie piłka nożna. Moimi idolami są piłkarze: Neymar Jr i Lionel Messi. Będąc dzieckiem próbowałam swoich sił w różnych dziedzinach sportowych, m.in.: w tańcu akrobatycznym, siatkówce, koszykówce. Jednak to piłka nożna została ze mną do dziś i mam nadzieję, że na wiele lat ze mną pozostanie. Wcześniej trenowałam w szkolnych drużynach lub z kolegami z klasy na boisku, przez długi czas szlifowałam swoje umiejętności. W 2020 roku zapisałam się do klubu sportowego Warszawska Akademia Piłkarska. Początki były trudne, częste treningi trzeba było pogodzić ze szkolnymi obowiązkami . Od marca 2021 r. zaczęłam treningi w LSS Legia w na ul. Łazienkowskiej w grupie juniorek. Chciałabym jeszcze bardziej rozwinąć swoją pasję i osiągać sukcesy w tej dziedzinie.

 Od kiedy pamiętam w moim życiu był zawsze obecny sport, a szczególnie piłka nożna. Moimi idolami są piłkarze: Neymar Jr i Lionel Messi. Będąc dzieckiem próbowałam swoich sił w różnych dziedzinach sportowych, m.in.: w tańcu akrobatycznym, siatkówce, koszykówce, ale to jednak piłka nożna stała się moją pasją. Moim autorytetem piłkarskim, który mnie inspiruje jest  Neymar Jr, a właściwie Neymar da Silva Santos Júnior- brazylijski piłkarz występujący na pozycji napastnika we francuskim klubie Paris Saint-Germain. Gdy byłam w 4 klasie SP  kolega  przyniósł do szkoły album kolekcjonerski  z postaciami piłkarzy. Przeglądając go, natknęłam się na błyszczącą kartę z podobizną  Neymara Jr., z reprezentacji Brazylii. Kolega wyjaśnił mi, że na takiej limitowanej karcie w kolekcji są najlepsi zawodnicy, tacy jak Messi czy właśnie Neymar.
I wtedy postanowiłam, że zacznę trenować piłkę nożną .W mojej podstawówce była niestety tylko siatkówka i koszykówka. Lekcje wf-u miałam z nauczycielem, który uczył tylko chłopców gry w piłkę nożną. Po wielu rozmowach i odkryciu w szkole, że nie tyko ja jako dziewczyna interesuję się tym sportem, udało się zorganizować dziewczęcą drużynę piłki nożnej. Zaczęłyśmy treningi, i nawet udało nam się wziąć udział w Mistrzostwach Dzielnicy Bielany i dwa razy zająć  trzecie miejsce. Szlifowałam swoje umiejętności również na podwórku, grając z kolegami w piłkę nożną.  Dzięki temu, zaczęłam uczyć się więcej sztuczek w stylu Neymara- potrafię już odtworzyć jedną z nich. Moja pasja rozwija się bardzo dobrze, szybko się uczę i trenuję w klubie Legia. Z piłką nożną wiążę swoją  przyszłość i chciałabym kiedyś grać i trenować za granicą w damskim klubie piłkarskim w FC Barcelona. Mam nadzieję, że moje marzenia się spełnią.

Wojciech Winkiel – Klasa 2D

Jestem członkiem Młodzieżowej Drużyny Ratowniczej i działam już 4 lata. Razem z drużyną szkolimy się w zakresie pierwszej pomocy i pomagamy się doskonalić służbom mundurowym. Na koncie mamy podwójne wicemistrzostwo Polski zdobyte na mistrzostwach w Cieszynie. Organizowaliśmy również projekt Erasmus + Road2Safety gdzie wraz z naszymi kolegami i koleżankami z Rumuni, Łotwy i Litwy pracowaliśmy nad bezpieczeństwem na drodze.

Do działania w Młodzieżowej Drużynie Ratowniczej nie inspiruje mnie żadna osoba. Zapał i chęć pomagania innym mam od dziecka. Zawsze chętnie to robiłem, bo wiem ile takie wsparcie może dla kogoś znaczyć. Od pierwszych zajęć z pierwszej pomocy wiedziałem, że chce iść w tym kierunku i w ten sposób pomagać ludziom. Nie sądziłem, że w gimnazjum będę miał taką okazję aby rozwijać swoją pasje i szkolić się w pierwszej pomocy. Będąc w Młodzieżowej Drużynie Ratowniczej biorę udział w wielu symulacjach i pozoracjach np. wypadków drogowych. Wielu poszkodowanych , dziesiątki procedur , akcja ratownicza jak z filmu. Wszystko po to by doskonalić umiejętności, wyciągać wnioski. Symulacje medyczne to doskonałe narzędzie do tego typu testów. Spędzam wiele godzin jako pozorant takich symulacji, ale sprawia mi to dużą przyjemność. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że tak się potoczyły moje losy i mogę robić tyle wspaniałych rzeczy.

Zosia Marzoch – Klasa 2E

PRZEBIEC MARATON..

Moją pasją od zawsze było bieganie. Od pierwszych lat regularnych treningów byłam pewna, że biegi krótkie są moim powołaniem i to właśnie je będę trenować i reprezentować swój klub na różnych zawodach. Nigdy nie przepadałam za biegami dłuższymi niż 100m. Zapierałam się rękami i nogami, żeby nie biegać przełajów w sezonie zimowym. Szybko się męczyłam i poddawałam, przez co wydawało mi się, że po prostu się do tego nie nadaję. Jednak nastał dzień, w którym mimo mojego niezadowolenia tą sytuacją, zostałam powołana do reprezentowania klubu w Otwartych MP na 5km. Byłam strasznie zestresowana i nastawiona na to, że po pierwszym kilometrze zrezygnuję. Jednak wiedziałam, że nie mogę nikogo zawieść: ani moich rodziców stojących na trasie, ani mojego trenera. I tak oto dobiegłam na metę, uzyskując fantastyczne miejsce na podium w kategorii Mistrzostw Polski. Od tamtego dnia moim największym marzeniem związanym z bieganiem jest przebiegnięcie maratonu za granicą. Radość, jaką sprawia mi bieganie i pokonywanie coraz to dłuższych dystansów, jest ogromna. Uliczne zawody na dystansie 5 kilometrów już mi nie starczają. Co trening chcę więcej i więcej. Nie 10km, nie 21, a 42. Nie ukrywam, że marzę również o udziale w biegu, w którym będzie biec mój autorytet: Eliud Kipchoge-rekordzista świata w maratonie. Bieg trasą, którą przed sekundą pokonał najszybszy człowiek świata, podążanie jego krokami i napawanie się emocjami które towarzyszą innym zawodnikom, jest niesamowitym uczuciem.

Zosia Marzoch wzięła udział w 1 Otwartych Mistrzostwach Mazowsza w Biegach Przełajowych Masters. Mimo, jak twierdzi zawodniczka, wymagającej trasy udało się zająć 7 miejsce w kategorii open kobiet i 1 w swojej kategorii wiekowej. Brawo Zosia

Paweł Kościński – Klasa 3 D

Członek  Młodzieżowej Drużyny Ratowniczej – Warszawa oraz Ochotniczej Straży Pożarnej w Nowym Dworze Mazowieckim. Bierze udział w licznych pozoracjach dla ratowników medycznych, strażaków i funkcjonariuszy służb specjalnych. Poza działaniami związanymi z ratownictwem udziela się w Sztabie WOŚP-Warszawa i różnych wolontariatach.

Wiktoria Michalska – Klasa 2 K

Piłkę ręczną trenuje już od 6 lat. Obecnie gra w Varsovii w kategorii juniorek. Razem z drużyną uczestniczy w rozgrywkach ligowych organizowanych przez Mazowiecki Związek Piłki Ręcznej. W sezonie 2019/2020 zajęła II miejsce w lidze.Wiktoria ma na swoim koncie również sukcesy na turniejach ogólnopolskich.

Piłka ręczna – mój świat        

Nie mogłam się zdecydować na opisanie tylko jednego autorytetu związanego  z moją pasją, więc przedstawię dwóch świetnych szczypiornistów.

Jednym z nich jest nasz rodak Sławomir Szmal. Jest on reprezentantem Polski na arenie międzynarodowej oraz rekordzistą pod względem liczby oficjalnych spotkań w kadrze seniorskiej. Już były reprezentant Polski, medalista MŚ 2007, MŚ 2009 i MŚ 2015, uczestnik igrzysk w Pekinie 2008 i Rio de Janeiro 2016. Zwycięzca Ligi Mistrzów 2016 z Vive Kielce, najlepszy piłkarz ręczny świata w 2009 roku. Przez lata zapracował na to, dwojąc się i trojąc w bramce. Cenię go za determinację i umiejętności, zwłaszcza tą, gdy przed meczem potrafi zachować „zimną głowę”. Wejść, zebrać całą drużynę, zdeterminować i nakręcać ich do wspólnej walki.

Drugą osobą, którą również się inspiruję , jest Heidi Løke. To norweska piłkarka ręczna, grającą na obrocie. 34-letnia gwiazda piłki ręcznej, która obecnie gra dla Storhamar IL, zaczęła grać w wieku 10 lat i obecnie jest jedną z najlepszych na świecie zawodniczek. Z Norwegią zdobywała medale na wszystkich najważniejszych imprezach piłki ręcznej – złoto na Igrzyskach Olimpijskich w 2012 roku, Mistrzostwach Świata w 2011 i 2015 roku, EHF EURO 2008, 2010 i 2014, srebro na EHF EURO 2012 i brąz na Igrzyskach Olimpijskich w Rio w 2016 roku. Jako najlepsza obrotowa została wybrana do Drużyn Gwiazd na EHF EURO 2010, 2012 i 2014, Mistrzostwach Świata 2011 i 2015 oraz Igrzyskach Olimpijskich 2012 i 2016. W 2011 roku została wybrana Graczem Roku IHF, a w kolejnych latach regularnie pojawiała się w gronie nominowanych.

Franciszek Szajewski – Klasa 2F

Do programu Wars i Sawa należę od kilku lat z małymi przerwami. Moją pasją jest muzyka i śpiewanie. Od trzeciego roku życia występuje na scenie i uczę się śpiewu, gram też na pianinie. Na swoim koncie mam wiele występów i sukcesów w konkursach dzielnicowych, m.in. I miejsce w IX Edycji Konkursu Wokalnego „Mikrofon dla każdego” (2010), I miejsce w Konkursie Piosenki Anglojęzycznej „Microphone Star”(2016). Ponadto miałem okazję współpracować z naszymi rodzimymi artystami m.in. u boku pani Haliny Frąckowiak i pana Emiliana Kamińskiego z okazji  Literackiego Benefisu Ernesta Brylla w Polskim Radiu, a także z okazji wielu edycji Festiwalu Dużego Formatu. Aktualnie pracuję nad swoim warsztatem wokalnym pod opieką p. Elizy  Czachorowskiej i tworzę materiał na mój debiutancki album hiphopowy, którego premiera – mam nadzieję – odbędzie się w II połowie 2020r. 

Eliza Graska – Klasa 2F

Cześć. Mam na imię Eliza. Od najmłodszych lat moją ogromną pasją jest śpiew. Muzyka towarzyszy mi od maleńkości. Kiedy miałam zaledwie 8 lat dawałam „publiczne występy” przed moją rodziną 😊  Śpiewanie sprawiało mi ogromną radość, pozwalało wyrażać emocje, które nagromadziły się w ciągu dnia. Kiedy śpiewam czuję, że odpoczywam. Moje gusta muzyczne zawsze skierowane były w stronę mocnych głosów o wyrazistej, ciemnej barwie. Do takich na pewno należy głos Adele Laurie Blue Adkins. To właśnie ta wokalistka i jej twórczość ukształtowały mnie muzycznie. Dzisiaj z perspektywy czasu widzę między nami wiele podobieństw, nie tylko w zbliżonej barwie głosu. Moi nauczyciele śpiewu wielokrotnie podsuwali mi właśnie jej repertuar, dzięki czemu stawałam na podium w różnych konkursach. Podziwiam Adele przede wszystkim za to, że jest silną kobietą i słynie z ogromnego dystansu do samej siebie.  Nie obchodzi ją, co inni myślą ani mówią na temat jej figury. Pamiętam, kiedy w jednym z wywiadów powiedziała, że  „lepiej ważyć tonę i stworzyć niesamowity album, niż wyglądać jak Nicole Richie i zrobić gówniany album”. Te słowa zapadły mi w pamięć i głęboko się z nimi utożsamiam. Moim marzeniem jest to, aby kiedyś zobaczyć jej występ na żywo. Mam nadzieję, że kiedy już sytuacja na to pozwoli, kiedy sale znowu zaczną wypełniać się jak kiedyś tłumem ludzi, będzie to w końcu możliwe. Często moi znajomi pytają mnie, który występ czy udział w konkursie uważam za najbardziej udany, z którego jestem najbardziej zadowolona. Tak naprawdę ciężko powiedzieć, bo każdy występ jest inny. Zawsze staram się dać z siebie maksimum wysiłku, zaangażowania i pozytywnej energii. Niezwykle miło wspominam występ w Teatrze 6 piętro czy w teatrze „Syrena”. Ogromnym wyróżnieniem dla mnie było przyznanie mi nagrody specjalnej na IV Ogólnopolski Festiwalu Pieśni Legionowej. Teraz przygotowuję się do eliminacji w konkursie międzynarodowym, zatem trzymajcie kciuki. 😊

Z PASJI DO ŚPIEWANIA…

„Każdy kto ma w sobie duszę artysty powie, że wybrał taki zawód, bo od najmłodszych lat ciągnęło go w stronę estrady. U mnie nie było inaczej.” – wyjaśnia Eliza Graska, uczennica klasy 3F, podopieczna programu Wars i Sawa. „Choć mam dopiero 16 lat wiem, że swoją przyszłość zwiążę ze śpiewaniem – to pewne! Chcę zostać piosenkarką, pragnę występować na scenie, tworzyć własne kompozycje i aranżacje, chce poczuć to, co czuje każdy wokalista wychodząc na scenę słysząc brawa i zachwyt publiczności. Zdaję sobie sprawę z tego, że dzisiaj na rynku wśród młodych ludzi  jest bardzo duża konkurencja. Widać to chociażby po ogromnej ilość rozmaitych talent show, jakie możemy obecnie oglądać w telewizji i chętnych, którzy chcą brać w nich udział. Każdy chce się wybić, zaistnieć. Jest mnóstwo utalentowanych osób z dużym  potencjałem i świetnym wokalem. Trzeba jednak mieć jeszcze odrobinę szczęścia do miejsc i do odpowiednich ludzi, aby to wszystko mogło zagrać. Ja liczę, że zostanę zauważona przez osoby związane z branżą muzyczną, producentów, kompozytorów znakomitych tekściarzy. Coś takiego nie przychodzi jednak samo z siebie. Trzeba się pokazywać, brać udział w różnych przeglądach, konkursach. Jednorazowy występ czy wygrana  nie są żadną wykładnią. Jak nie wygrywasz kolejnych nagród, możesz przecież zmienić festiwal, wybrać inną piosenkę. Wielu osobom brakuje tego samozaparcia. Rozumiem ich, bo porażki potrafią skutecznie zniechęcić lub wpędzić w emocjonalny dołek. Mam to szczęście, że do tej pory udawało mi się zajmować wysokie miejsca w różnych konkursach o zasięgu lokalnym, ogólnopolskim czy międzynarodowym, pracować na różnych festiwalach i w teatrze. To, do czego dążę jest jednak jeszcze przede mną. Marzę, aby kiedyś stać się wokalistką na miarę Adele. Łączy nas nie tylko ta sama pasja do muzyki, ale podobny gust muzyczny i – jak twierdzą moi nauczyciele śpiewu – podobna barwa głosu. Stanąć kiedyś na scenie przed dużą festiwalową publicznością to może wydawać się głupim i nierealnym marzeniem. Niby dlaczego? Ilu znanych i lubianych piosenkarzy polskiej sceny muzycznej wiele lat od swojego debiutu, mówiąc o późniejszych spotkaniach z ich idolami wspominało te dziecięce marzenia. Wierzę, że ja też mogę dosięgnąć gwiazd.”

Urszula Szerszenowicz – Klasa 2L

Od kilku lat tańczy w balecie. Można ją zobaczyć w „Śpiącej królewnie”, „Giselle” czy „Raymondzie” w teatrze „Imka”. Jak sama mówi: „Balet i scena to dla mnie cały świat. W ten sposób wyrażam siebie i marzę, aby przejść tym tanecznym krokiem przez życie”.

Zaczarowany świat baletu

W świecie baletu można odnaleźć wielu tancerzy, którzy mogą być wzorem. Dominika Krzysztoforska jest dla mnie wyjątkowym autorytetem i wzorem do naśladowania, to polska primabalerina, kiedyś pierwsza solistka Opery Narodowej. Reżyseruje spektakle w mojej szkole baletowe oraz uczy tańca klasycznego na Masterclassach. Podziwiam ją za sposób bycia, niepowtarzalną osobowość oraz wspaniałą atmosferę, jaką wprowadza na salę lekcyjną. Dzięki niej wiem, że w każdym zawodzie, nawet takim jak tancerz, wiedza, obycie i wykształcenie mają duże znaczenie. Dzięki temu, że tłumaczy nam każdy gest i krok w choreografiach, uczę sie, jak przekazywać publiczności to, o czym tańczę. Jej interpretacja znaczenia kroków baletowych i sceniczne obycie są fantastyczne i bardzo ją za to podziwiam! Dążę do tego aby moja wiedza, technika i świadomość były równie dobre😊

Inną inspirującą mnie tancerką jest Maria Khoreva, rosyjska baletnica, absolwentka najlepszej rosyjskiej szkoły baletowej Vaganovej oraz solistka teatru Mariinskiego. Jest dla mnie wybitnym wzorem, ponieważ jej technika oraz wyraz artystyczny są niemal perfekcyjne, jest bardzo kreatywna, ma świetne pomysły na stylizacje i pokazuje, że tancerze też potrafią mieć dystans i poczucie humoru. Dzięki niej znam mnóstwo bardzo przydatnych ćwiczeń, wiem w jaki sposób przygotowywać swoje ciało do występu, aby nie złapać kontuzji oraz jak zadbać o ciało po treningu. Prowadzi również instagram i kanał na youtube (nazwa -@Marachok), gdzie pokazuje świetne ćwiczenia pilatesowe wspomagające kondycję. Jest świetną tancerką i ma w sobie coś, co bardzo przyciąga uwagę, dlatego biorę przykład z jej stylu tańca i techniki. Widać, że tańczy bardzo świadomie, co uważam za najważniejsze.

Pandemia to nie czas na odpoczynek

Podczas pandemii, kiedy wszystko zostało zamknięte lub zdalne, my tancerze nie mieliśmy odpoczynku od treningów na sali. Oczywiście przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności i zmniejszaniu obsady mogliśmy normalnie ćwiczyć, chociaż o wiele mniej, ponieważ wraz z zamknięciem teatrów nie mieliśmy repertuaru.
Z jednej strony nauczanie zdalne utrudniało naukę, lekcje były krótsze a czasem nawet niemożliwe przez różne komplikacje i problemy techniczne. Natomiast mi bardzo ta sytuacja pomogła, miałam więcej czasu na ćwiczenie w domu oraz samorozwój, każdą wolną chwilę mogłam poświęcić na taniec. Ale czasu na naukę też było więcej, można było na spokojnie nadrobić zaległości i czas jakby się wydłużał. Nie ukrywam też, że późniejsze wstawanie było korzystne i o wiele lepiej się funkcjonowało. Również atmosfera ciepłego domu i zimowej herbaty sprzyjała nauce, a spokojna aura, bez pośpiechu, mnie bardzo do nauki zachęcała😊

Anita Goliszewska – Klasa 1D

Moja historia z tańcem nie zaczęła się tak jak te wszystkie, kiedy to nagle pokochałam taniec. To zupełnie inna historia, ponieważ nie od razu zaczęłam tańczyć. Od najmłodszych lat byłam cały czas w ruchu , ciągle coś robiłam. Zaczęło się od piłki nożnej, po teatr, garncarstwo i inne rękodzieła. To wszystko trwało 3 lata… W końcu przyszedł dzień, który spowodował, że ten taniec stał się częścią mojego życia.

Był to wrzesień 2014 roku (rozpoczęcie roku szkolnego), wychodząc ze szkoły zaczepiła mnie pani z ulotkami. Kiedy wręczyła mi ulotkę do ręki, to już wiedziałam, że taniec to nie jest to co chce robić i po prostu nie będę tańczyć. Pani słysząc moje słowa odpowiedziała, że widzi mnie w tym tańcu. Po powrocie ze szkoły usiadłam wraz z siostrą i mamą aby przedyskutować zdarzenie z rana. Długo zastanawiałyśmy się czy taniec jest tym co chciałabym trenować przez następne lata. No i stało się, miesiąc później razem z siostrą poszłyśmy na pierwsze zajęcia z tańca Disco Dance. Bardzo spodobały mi się te zajęcia i tak o to zaczęłam swoją przygodę z tańcem . Pół roku później zaczęłam jeździć na zawody i odnosić sukcesy. Moim pierwszym osiągnieciem w tańcu było zajecie 3 miejsca w duecie debiutując na turnieju w Górze Kalwarii w 2015 roku. Tak mijały lata, osiągnięć przybywało… No ale na jednym stylu tanecznym nie mogło się skończyć.

I tu pojawia się kolejna historia z tańcem . Nie z Disco Dance, lecz ze stylem bez którego nie wyobrażam sobie teraz życia czyli hip hop. Historia zaczyna się dosyć podobnie jak poprzednia bo wszystko dzieje się również pod szkołą. Był rok 2015. Wraz z dziewczynami z grupy tanecznej stałyśmy pod szkołą rozdawać ulotki. W pewnym momencie podeszła do nas dziewczyna. Zapytała nas czy jesteśmy z Pracowni Tańca Aglaja. Na to wszystkie kiwnęłyśmy głową, że tak. Dziewczyna przedstawiając się oznajmiła, że będzie naszym nowym trenerem. W nie długim czasie odbył się obóz letni na którym pierwszego dnia nowa trenerka, pani Wiktoria Benedykciuk poprowadziła pierwsze dla naszej grupy zajęcia hip hop. Czułam wtedy wielką ekscytacje, ponieważ były to nie tylko pierwsze zajęcia na obozie, ale były to również pierwsze zajęcia z nowego stylu . Na początku przekazała nam trochę wiedzy na temat hip hopu, potem przeszła do części praktycznej . Po tych zajęciach zobaczyłam, że nie tylko Disco Dance może być fajne, to zachęciło mnie do próbowania nowych rzeczy, stawiania sobie wyzwań oraz do realizowania swoich celów. Niedługo po obozie zaczęły się zajęcia z hip hopu u nas w klubie i właśnie wtedy zaczęła się moja fascynacja hip hopem . Widząc jak pani Wiktoria wkłada dużo pracy w przygotowanie mnie do zawodów stała się jedocześnie moim autorytetem. Wiktoria Benedykciuk – jest to osoba, która pokazała mi czym jest taniec, hip hop. Dzięki pani Wiktorii nauczyłam się, że żeby dojść do sukcesu trzeba na niego ciężko pracować. Jest dla mnie nie tylko trenerem, ale również i wzorem do naśladowania. Co motywuje mnie do tańca? –  słowa mojej trenerki. Motywują mnie do dalszej pracy oraz do doskonalenia swoich umiejętności w tańcu. Motywacją jest też dla mnie oglądanie innych niesamowitych tancerzy z Polski , z zagranicy, dzięki którym poznaje różne techniki i wykonania, które przydają się w mojej interpretacji hip hopu.

Każdy z nas ma jakieś marzenia.

Każdy z nas ma jakieś marzenia. Nie są one takie same, dlatego każde z tych marzeń jest wyjątkowe. Kiedy byłam małą dziewczynką chciałam zostać baletnicą. Marzenie spełniło się , zostałam tancerką , może nie baletową , ale jednak robiłam to, co od małego chciałam robić – tańczyć. Swoją przygodę z tańcem zaczęłam w wieku 8 lat i jestem w tym do tej pory. Można powiedzieć, że tańczę już przez połowę swojego życia. Kocham to, co robię i nie wyobrażam sobie życia bez tańca. Szkoda mi by było porzucić swoje marzenie, które tak bardzo chciałam spełnić, będąc mała. Mam bardzo dużo osiągnięć na swoim koncie i wiem, ile ciężkiej pracy mnie to kosztowało, aby osiągnąć sukces.

Lecz przychodzi też taki czas, w którym dociera do nas, że świat nie jest tak idealny jak sobie wyobrażałam. Staram się odkrywać samą siebie i swoje potrzeby, to pomaga uwierzyć w siebie i we własne możliwości. Jedno marzenie już spełniłam , czas spełnić  kolejne. Moim kolejnym marzeniem jest dostanie się na studia i zostanie w przyszłości fizjoterapeutą. Zainspirował mnie do tego mój fizjoterapeuta sportowy. Nie poznałabym go, gdyby nie taniec i jedna z moich poważniejszych kontuzji. Pokazał mi on, że ą ciężką pracą możemy osiągnąć to, co wydaje się niemożliwe.

Uważam, że wszystkie marzenia można spełnić , nawet gdy nasze starania kończą się niepowodzeniem , to powinno nas jeszcze bardziej motywować do działania. Dzięki naszej ciężkiej pracy każde nasze marzenie jest osiągalne.

Iga Bazan – Klasa 2G

Trenuje kolarstwo MTB. Od 2013 roku reprezentuje Warszawski Klub Kolarski. W 2018 i 2019 roku zdobyła II miejsce na Mistrzostwach Polski.

Moim autorytetem jest Maja Włoszczowska imponuje mi tym, że pomimo kontuzji w 2012 przed Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie, podniosła się i zdobyła srebrny medal na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016r. Jest również jedną z pierwszych Polek, która zaczęła startować w tej dyscyplinie. Dzięki niej kolarstwo górskie w Polsce stało się popularniejsze. Maja Włoszczowska – polska kolarka górska, dwukrotna wicemistrzyni olimpijska, złota medalistka mistrzostw świata w wyścigu elity MTB oraz w maratonie MTB, wielokrotna wicemistrzyni i mistrzyni Europy, wielokrotna mistrzyni Polski w cross-country. Karierę zaczęła w małym klubie kolarskim KS Śnieżka Karpacz w 1997.

Moja przygoda z kolarstwem zaczęła się w 2013r.,gdy mój tata przeglądał projekty stroi kolarskich, spytałam się czy mogę mieć taki sam, tata powiedział, że jeśli wystartuję w pięciu etapach, wtedy dostanę taki strój i zamiast 5 startów przejeździłam cały sezon. Zaczęłam się ścigać na maratonach, a teraz ścigam się na zawodach cross-country oraz próbuję swoich sił w kolarskie szosowym. Bardzo wciągnęło mnie kolarstwo i z przyjemnością się ścigam oraz poznaję nowe trasy, a od 4 lat jeżdżę w Warszawskim Klubie Kolarskim.